Baby blues

„To ja, ten worek zbyt obszerny, obolałe piersi i brzuch miękki bezforemny, jak u pramatki świeżo ulepionej z gliny. Jakby ze mnie coś uszło, tak, uszedł duch, to są nogi bez ducha i bez ducha ręce, takie słabe…To tylko ciało, przemienione w leniwe mięso bez wdzięku w kawałkach.” (Nasiłowska, 1995).



Podziel się na


A miało być tak pięknie! 9 miesięcy wyczekiwania. 9 miesięcy kształtowania ogromnej więzi, największej miłości, a potem egzamin przez resztę życia z bycia mamą. Nie mogłam doczekać się porodu. Nie bałam się bólu (a powinnam była :)), nie miałam czarnych myśli. Czułam, że wszystko będzie dobrze. Miłość, która we mnie rosła przez tyle czasu, a może hormony ‘ciężarówki’? – dawały mi spokój i pozytywne myślenie. Zamykałam oczy i widziałam siebie karmiącą, tulącą moją małą córeczkę. Tysiące razy uśmiechałam się na samą myśl o spacerach z wózkiem. Ja – mama. To brzmi dumnie. Po porodzie nie mogłam doczekać się powrotu ze szpitala do domu.

Jednak kiedy przekroczyłam próg mojego mieszkania z 3-dniową Alicją na rękach, rozejrzałam się, usiadłam na kanapie i zaczęłam płakać, zastanawiając się: I co ja mam teraz z tym dzieckiem zrobić?.

Gdyby nie to, że karmiłam piersią, mąż pomyślałby z pewnością, że sporo wypiłam, skoro tak się zachowuję. Miewałam huśtawki emocjonalne, napięcia przedmiesiączkowe, ale to przebijało wszystko. Wiedziałam, że na mnie patrzy, wiedziałam, że czeka aż wyjaśnię swoje zachowanie, ale ja nie potrafiłam tego zrobić. Czułam pustkę i lęk. Mieszkanie wydawało się jakieś obce, a mała istotka w moich rękach przewróciła nasze życie do góry nogami. Trochę się w nim pogubiłam. Mogłam o sobie powiedzieć:

„To ja, ten worek zbyt obszerny, obolałe piersi i brzuch miękki bezforemny, jak u pramatki świeżo ulepionej z gliny. Jakby ze mnie coś uszło, tak, uszedł duch, to są nogi bez ducha i bez ducha ręce, takie słabe…To tylko ciało, przemienione w leniwe mięso bez wdzięku w kawałkach.” (Nasiłowska, 1995).

Lekarze nazywają to „baby bluesem”. Następuje między 3. a 14. dobą po porodzie. Na zmiany w psychice kobiety wpływa nie tylko spadek hormonów wydzielanych przez łożysko. Przyczynia się do tego także aspekt społeczny (nowa rola społeczna matka-ojciec, rodzice, rodzina, tempo dojrzewania do zmian), jak i osobowościowy (lęk przed nową sytuacją, poczucie niekompetencji, ambiwalencja uczuć w stosunku do dziecka, zmiana relacji partnerskich). Według WHO baby blues dotyczy 25-85% kobiet. Myślałam, że mnie to ominie, że nie zaliczę się do tej grupy. Bardzo się myliłam.

Kryzys zwany baby bluesem jest normalnym stanem (gdyby ktoś wtedy powiedział mi, że to normalne – udusiłabym gołymi rękami) i nie wymaga interwencji medycznej. Bezcenne są za to pomoc i wparcie partnera.

Jak ciężko musi być mężczyźnie – świeżo upieczonemu tacie, który oprócz nauki opieki nad noworodkiem musi zaopiekować się jeszcze własną żoną, której w dodatku zupełnie nie rozumie?

Chyba tylko kobiecie i dzieciom mogą towarzyszyć dwa przeciwstawne uczucia jednocześnie. Z jednej strony czułam wszechogarniającą mnie miłość, z drugiej natomiast pochłaniał mnie lęk i bezradność. Czułam się obco.

Kochanie, dziękuję Ci za próby zrozumienia i za towarzyszenie mi w trudnej nauce nowej roli życiowej.