Czego zazdroszczę mężczyznom …

Urodziłam dziecko.
Zostałam mamą.

Mała istotka w jednej chwili wywróciła moje życie „do góry nogami”.



Podziel się na


Wszystko zaczęło wyglądać inaczej. Zupełnie jakbym nagle znalazła się w obcym kraju bez bagażu, przygotowania do podróży, paszportu. Przekroczyłam granicę i nie mam już możliwości powrotu.

A mój mąż … jego życie wciąż toczyło się dawnym rytmem. Nie musiał rezygnować z pracy, kariery, chować do szuflady własne ambicje i zamieniać je na zmienianie pieluch kilkanaście razy na dobę. Dziecko stało się dodatkiem do jego ówczesnego życia, a nie jego głównym wypełnieniem.

Umierałam zazdrości. Zazdrościłam mu:

  • Spotkania z innymi dorosłymi ludźmi,
  • Możliwości delektowania się smakiem kawy, a nie łykania jej w pośpiechu między przewijaniem a kolejnym karmieniem,
  • Nie słyszenia płaczu,
  • Możliwości spokojnego sikania,
  • Rozmów z ludźmi nie tylko o kupkach i bolących piersiach,
  • Czystego, eleganckiego ubrania, bez resztek zasuniętego mleka i dziecięcych wymiocin,
  • Możliwości myślenia dłużej niż 5 min. tylko o sobie,,
  • Słyszenia własnych myśli niezakłócanych ciągłym płaczem noworodka,
  • Swobodnego chodzenia, a nie dreptania na paluszkach aby przypadkiem nie obudzić dziecka,
  • Dwóch rąk używanych do jedzenie ( ja nieustannie przy najmniej jedną zajętą mam dzieckiem),
  • Spokojnego czytania gazety przy kawie,
  • Starych znajomych niezależnie, czy mają dzieci czy też nie,
  • Załatwiania się przy zamkniętych drzwiach toalety,
  • Wyjść i powrotów do domu
  • Ludzi, który patrzyli na niego nie tylko przez pryzmat rodzicielstwa.

On oczywiście zazdrościł mi SIEDZENIA w domu.

Ciekawe, czy zamiana ról pomogłaby nam się lepiej zrozumieć?