Domowe mamy

Domowe mamy nie mają pracodawcy. Dziecko jest bardziej wymagające od najbardziej wymagającego szefa, jest bezkompromisowe, a jego potrzeby muszą być zaspokojone natychmiast. Za swoją pracę nie dostają pensji, nie mają premii, dni wolnych, choć w pracy są 24 godziny na dobę.



Podziel się na


W życiu każdej mamy przychodzi taki moment, kiedy zadajemy sobie pytanie, czy wrócić do pracy? Większość kobiet po urlopie macierzyńskim czy wychowawczym wraca na ścieżkę kariery zawodowej. Większość, ale nie wszystkie. Część z nich, tak jak ja, postanawia przyjąć nową rolę – mamy, kobiety domowej. Celowo nie użyłam sformułowania kury domowej, bo jak dla mnie ma ono wydźwięk pejoratywny. Określeń jest wiele. Dla mojego ojca kobiety, takie jak ja to kury domowe, dla mojego sąsiada to „produkt sponsorowany”. Już patrząc na samo nazewnictwo, możemy zorientować się, że taki rodzaj pracy (bo jest ona z pewnością pracą!) jest niedoceniany, lekceważony lub traktowany z przymrużeniem oka, zwłaszcza przez mężczyzn.

Części moich znajomych wydaje się, że przez 5 lat byłam ma wakacjach, bo nie wychodziłam z domu do pracy. Czy rzeczywiście wychowywanie dzieci, prowadzenie domu to czas tzw. luzu czy wypoczynku? Dla tych wszystkich, którzy mają wątpliwości podam przykładowy plan dnia tzw. „wakacji”:

6.00 – tupot małych stóp/płacz/krzyk: „mama”- w ten sposób rozpoczynają się poranne rytuały: ubieranie dziecka, na własne ubieranie ciężko jeszcze znaleźć czas, bo latorośl zaczyna być głodna, przygotowanie śniadania, dla dziecka, męża, własne zjemy później, bo trzeba przewinąć dziecko, ewentualnie przebrać po ulaniu.

7.00 – żywiciel rodziny opuszcza dom, a my rozpoczynamy sprzątanie po śniadaniu, próbujemy zająć czymś dziecko, a w międzyczasie rozpoczynamy ekspresową poranna toaletę, bo maleństwo szybko zaczyna się nudzić.

Zabawy z dzieckiem, wstawienie prania, odkurzanie, rozwieszenie prania, pozbieranie zabawek z całego pokoju, zakupy, przygotowanie obiadu, nakarmienie dziecka, ugotowanie obiadu dla męża, który w trackie naszego tzw. „nicnierobienia” ciężko pracuje, spacer z dzieckiem, czasem dodatkowo ścieranie kurzu albo mycie łazienki lub dla większego urozmaicenia mycie okien, wypełniają kolejne godziny naszych „wakacji”.

17.00 – „wraca głowa rodziny”, podgrzewamy obiad i jeśli dziecko pozwoli, wspólnie go zjadamy, dalej posprzątanie, pozmywanie po obiedzie, spacer z dzieckiem po zakupy na kolejny dzień, przygotowanie podwieczorku dla maluszka, nakarmienie, posprzątanie po jedzeniu i gotowaniu, zabawy z dzieckiem.

19.00 – wieczorne rytuały: przygotowanie kolacji w trakcie oglądania przez dziecko dobranocki, kąpiel, usypianie i wreszcie nasz upragniony odpoczynek, w trakcie którego nakarmimy kota, pozbieramy porozrzucane przez dziecko zabawki, porozrzucane przez męża ubrania, ugotujemy zupę na kolejny dzień, zamieciemy i myjemy podłogi, przygotujemy kolację, posprzątamy po niej, potem już tylko kąpiel i w końcu sen.

W zależności od dnia dochodzą opcje dodatkowe np. dziecko choruje, co wiąże się z wizytami u lekarza, podawaniem leków, sprzątaniem wymiocin, jeśli dziecko nie lubi leków, mierzeniem temperatury kilkanaście razy w dzień i w nocy albo np. mamy kilkoro dzieci, więc jedno trzeba zawieść do szkoły, inne do przedszkola, odebrać, zawieść na zajęcia dodatkowe, pomóc przy odrabianiu lekcji.

Jeżeli trafi wam się egzemplarz mający problemy ze snem, jak dwie z moich trzech córek, to wasza praca wydłuża się o kolejne godziny w nocy.

Domowe mamy nie mają pracodawcy. Dziecko jest bardziej wymagające od najbardziej wymagającego szefa, jest bezkompromisowe, a jego potrzeby muszą być zaspokojone natychmiast. Za swoją pracę nie dostają pensji, nie mają premii, dni wolnych, choć w pracy są 24 godziny na dobę. Jedynym wynagrodzeniem jest uśmiech dziecka czy miłe słowo od męża. Domowe mamy nie dostaną emerytury, nie mogą iść na zwolnienie chorobowe nawet, gdy mają wysoką gorączkę nie mogą opuścić swojego stanowiska pracy. Niejednokrotnie są zmęczone, choć prawie zawsze się uśmiechają. Często w oczach ludzi „nic nie robią” lub są „produktem sponsorowanym”, ale to dzięki nim, drodzy Panowie, nie zabijacie się o porozrzucane zabawki, macie czyste koszule, Wasze zwierzaki są najedzone, dzieci szczęśliwe, a Wasze domy wyglądają tak, jak wyglądają.