Dziecięce blogi modowe – hit czy kit?

Zaprezentowanie własnego stylu? Wyznaczanie trendów? Prosty sposób na zarobek? Niespełnione pasje rodziców? A może ukazanie piękna dzieciństwa? Dziecięce blogi modowe.



Podziel się na


Po co rodzice zaglądają na dziecięce blogi modowe? Jedni szukają tam inspiracji, jak połączyć zalegające w szafach ciuszki i stworzyć coś z niczego. Inni chcą się zorientować, jakie są najnowsze trendy, w co warto wyposażyć dziecięcą szafę w danym sezonie, a czego najlepiej się z niej pozbyć. Jeszcze inni – jak na sklepowych półkach wyszukać perełki, które pozwolą ładnie ubrać malucha bez nadmiernego obciążania kieszeni. Całkiem racjonalne i logiczne powody, prawda? Dlaczego więc dziecięce blogi typu fashion spotykają się z tak częstą krytyką?

Na pewno moda dziecięca?

Mieszane uczucia budzą z pewnością blogi, na których prezentowane są stylizacje, będące zminiaturyzowaną wersją ubrań dla dorosłych. Często towarzyszą im gadżety, takie jak torby, kapelusze, biżuteria, słoneczne okulary. Bo co innego zaprezentować wygodne rozwiązania, które rodzice chętnie wykorzystają, ubierając własne dziecko, a co innego – ołówkową spódnicę, w której mała modelka prawdopodobnie nie zrobi nawet jednego kroku. Chłopcy w skórzanych kurteczkach, dziewczynki w eleganckich ponczach czy iskrzących się, opiętych legginsach. Celem takich wysmakowanych zestawień z pewnością nie jest doradzenie innym rodzicom, co warto kupić, ale raczej… No właśnie, co? Pochwalenie się swoim dzieckiem? A może swoim stylem? Bo na pewno nie stylem dziecka, którego ono samo nie zdążyło sobie jeszcze wypracować.

Dziecko czy model?

Oprócz rodzaju prezentowanych ubrań, warto też zwrócić uwagę na inną kwestię. To, jak na blogach prezentowane są same dzieci. A raczej mali modele, bo taką przecież funkcję pełnią na blogach maluchy. Często małe dziewczynki pozują do zdjęć w bardzo kobiecy sposób – zalotnie ułożone usta, figlarnie wygięte ciało… Chłopcy wypinają „klatę”, dłonią zaczesują włosy do tyłu – często wystylizowane żelem. Pytanie, czy tutaj na pewno chodzi o pokazanie dziecięcego stroju? Rodzice tłumaczą, że dzieci w ten sposób wyrażają siebie, swój indywidualizm i charakter. Pytanie jednak – czy one same zdają sobie z niego sprawę..? Czy to na pewno ICH charakter? I co wspólnego z indywidualizmem ma pozowanie do zdjęć według wskazówek rodziców..?

Krytyka – dziecka czy rodzica?

Zakładając dziecięcego bloga modowego trzeba więc mieć na uwadze kilka kwestii i być przygotowanym na potencjalne (i całkiem realne) problemy. Nie cała opinia publiczna odbiera modoblogowanie pozytywnie. Blogerki modowe często spotykają się z krytyką, że nie mają do zaprezentowania nic więcej poza ubraniami czy ładną buzią. Są oskarżane o próżność czy zbytnie poczucie własnej wartości. W przypadku blogów dziecięcych, część tej krytyki zwykle odbija się na dzieciach. Podpierające się dumnie dziewczynki, prezentujące eleganckie kreacje czy nonszalancko uśmiechający się chłopcy zbierają baty za pomysły rodziców, nie mając nawet tego świadomości.

Zanim więc założymy dziecięcego bloga modowego zastanówmy się, co tak naprawdę chcemy pokazać i czy mamy świadomość idących za tym niebezpieczeństw. Tym, co piękne w dzieciństwie, jest jego anonimowość. W dzisiejszym świecie, pierwszym co robimy po poznaniu nowej osoby, jest jej wygooglowanie. Na pewno ma profil na Facebooku, Instagramie, a może nawet zachowała ten na Naszej Klasie? W przypadku dzieci jest zupełnie inaczej. Ich życie, dopóki one same tego nie zmienią, pozostaje prywatne. No właśnie, czy aby na pewno tak jest? Czy dzisiaj życie dzieci nie jest przypadkiem coraz bardziej wystawianie na widok publiczny? Coraz mniej zależne od nich samych, a poddane kaprysom rodziców? Mały bohater modowego bloga traci bowiem anonimowość wraz z każdym kolejnym zdjęciem wrzucanym do sieci. Czy aby nie za wcześnie na stykanie się z konsekwencjami dorosłości…?

Blog blogowi nierówny

Oczywiście nie należy wrzucać wszystkich do „jednego worka”. Istnieje bardzo wiele dziecięcych blogów modowych, których celem jest odpowiedź na potrzeby, wskazane we wstępie tekstu. Pomagają świeżo upieczonym rodzicom odnaleźć się w gąszczu dziecięcych ciuszków, zachować rozsądek na zakupach, wybrać to, co dobre jakościowo i cenowo. Przecież nic w tym złego, że zamiast ubierać dziecko w wyciągnięte ciuszki po kuzynie z poprzedniego pokolenia, chcemy założyć mu coś, co „się nosi”. Blogi, które prezentują zdjęcia dzieci zrobione ukradkiem, np. w czasie spaceru czy zabawy, ukazujące naturalność i swobodę maluchów, to zupełnie inna bajka. Dobrze zrobione fotografie prezentują nie tylko atrakcyjność ubioru, ale wychwycają też piękno dzieciństwa. Nie mówimy więc NIE dziecięcym blogom modowym. NIE mówimy – dziecięcemu modelingowi. Bo wbrew pozorom, granica między nimi wcale nie jest taka cienka, jak mogłoby się wydawać i wcale nie tak łatwo ją przekroczyć.