Jak czytać etykiety wartości odżywczych na jedzeniu Twojego dziecka?

Jak czytać etykietę wartości odżywczych produktów, które je dziecko? Na co zwracać uwagę i o czym warto pamiętać? Podpowiadamy!

dziecko je drożdźówkę


Podziel się na


Wybór produktów spożywczych dla dzieci jest obecnie tak ogromny, że czasem ciężko się w tym wszystkim nie pogubić. Obok wartościowych rzeczy o dobrym składzie, mamy masę takich, które najlepiej omijać szerokim łukiem. Jak oddzielić jedne od drugich? Jak czytać etykietę wartości odżywczych?

Etykieta wartości odżywczej – co musi zawierać?

Prawo mówi jasno, że żywność (nie tylko dla dzieci) sprzedawana w UE musi posiadać etykietę z informacjami o wartości energetycznej i składnikach odżywczych. Wśród nich trzeba wyróżnić takie dane, jak:

  • wartość energetyczna;
  • ilość tłuszczu, w tym kwasów tłuszczowych nasyconych;
  • ilość węglowodanów;
  • cukrów;
  • białka;
  • soli.

Powyższe dane są obowiązkowe, ale producent może także podać dodatkowo zawartość kwasów tłuszczowych jednonienasyconych, wielonasyconych, alkoholi wielowodorotlenowych, skrobi, błonnika, witamin, minerałów i składników mineralnych.

Tłuszcze

Tłuszcz tłuszczowi nie równy – są te lepsze i te gorsze. W diecie dzieci, szczególnie małych, do 3 roku życia, tłuszcze są ogromnie istotnym składnikiem, jednak ważne jest ich źródło. Tłuszcze dzielimy na roślinne oraz zwierzęce, a także nasycone (m.in. smalec, masło, śmietana) i nienasycone (oleje roślinne, ryby morskie, awokado, orzechy, pestki). Te drugie to m.in. kwasy omega-6 i omega-3, których stosunek w diecie powinien wynosić 2 do 1. lub 3 do 1.

Dobre tłuszcze to te nienasycone, natomiast unikać należy tych nasyconych, utwardzonych (uwodornionych) oraz tłuszczy trans. Na etykietach wartości odżywczych ich ilość jest wyszczególniona. Powinniśmy omijać także produkty z olejem palmowym oraz olejem kokosowym (mimo, że roślinny, jest tłuszczem nasyconym).

dziecko w stołeczku je awokado

Węglowodany

Zwykle na etykiecie widnieje napis „węglowowany” a niżej „w tym cukry”. Jak to rozumieć? Otóż „węglowodany” to wartość bardziej pojemna, a pod tą nazwą kryją się zarówno węglowodany proste, jak i węglowodany złożone. Złożone to skrobia, która występuje m.in. w zbożach, strączkach czy ziemniakach. Proste to z kolei m.in. glukoza, fruktoza (występuje w owocach i miodzie), laktoza (występuje w produktach mlecznych), sacharoza (właśnie ona to potocznie dla nas „cukier”). Oznaczenie na etykiecie „w tym cukry” odnosi się do cukrów prostych – zarówno tych występujących naturalnie w częściach składowych danego produktu (np. owocach) jak i tych dodanych. Oczywiście cukrów prostych powinno być w diecie znacznie mniej niż złożonych.

Cukier

Cukier (prosty!) to składnik, którego oczywiście w diecie dziecka staramy się unikać, dlatego warto zwracać uwagę na jego zawartość w danym produkcie. Nie ma także większego znaczenia czy jest to np. cukier biały czy „brązowy” lub „trzcinowy”. Te dwa ostatnie nie są wcale zdrowszą opcją. Im mniej cukry – w każdej postaci – tym lepiej. Warto uważać także na wszelkie deklaracje „bez cukru”, ponieważ owszem, zwykłego cukru nie ma, ale możemy spotkać jego zamienniki, których również warto unikać. Są to m.in.: syrop kukurydziany, słód jęczmienny, syrop ryżowy, maltodekstryna, syrop glukozowo-fruktozowy, zagęszczony sok owocowy.

Warto spojrzeć na etykietę wartości odżywczej – tam pod słowem „cukry” ujęte są wszystkie „dosładzacze”. Ile powinno być ich w diecie dziecka? Powinien on stanowić absolutnie maksymalnie 10% energii. Wedle zaleceń dzieci w wieku 1-3 mogą więc spożywać maksymalnie do 25g cukru dziennie. Dzieci w wieku 4-7 – do 35g.

dziecko w stołeczku je makaron

Sól

Dzieci nie powinny spożywać zbyt dużo soli – do drugiego roku życia można ją wręcz zupełnie wykluczyć z posiłków pociechy. Później, patrząc na etykiety produktów warto wybierać te, które mają niższą/średnią zawartość soli, czyli do 1,5 g na 100g produktu. Wiele soli mają także produkty powszechnie uznawane za zdrowe, jak oliwki, kiszonki, niektóre produkty mleczne. W tym przypadku należy jedynie kontrolować częstość ich spożywania, a nie wykluczać zupełnie z diety.