Jaka JA

JA – kiedyś. Kiedyś byłam fajną babką – młoda, inteligentna, wykształcona, ciekawa świata.



Podziel się na


JA – teraz

Teraz moja ciekawość świata ogranicza się, do nauki kolejnych etapów rozwoju dziecka, inteligencja została obniżona do poziomu podręczników pierwszoklasisty, które codziennie wypełniam z córką. Młodość mija, a wraz z nią ulotniła się gdzieś radość życia. Jestem szczęśliwa patrząc na dzieci, moją rodzinę, ale nie jest to „moje własne” szczęście. Żyję ich życiem . . . za bardzo. Ale czy może być inaczej, gdy spędzam z nimi 24godz. na dobę. Nie mam opiekunek, czy sprzątaczek. Dom jest na mojej głowie, a na „własne sprawy” czasu brak. Gdy mąż wraca z pracy i pyta, co u mnie, jak mi minął dzień, to opowiadam o dzieciach, co dziś zrobiły, gdzie były, jak się bawiły. Brak w tym wszystkim mnie. Moja kobiecość została skutecznie zduszona przez macierzyństwo. Wysokie obcasy, długie paznokcie, elegancka sukienka – mmm… może dawniej, lecz nie dziś. Obecnie takie paznokcie mogłyby mi posłużyć jedynie za łopatki do budowania babek z piasku.

Kilka dni temu wszystko wróciło, jakby za machnięciem magicznej różdżki. Cała ta magia, dawna energia i uśmiech ogarnęły moje ciało i umysł. Sprawił to wyjazd na weekend bez dzieci. Po 5 latach zmieniania pieluch, karmienia, kąpania, usypiania w końcu udało mi się „wyrwać”. Tylko ja i mąż i inne miasto dalekoooo od dzieci. Przez te dwa dni nikt niczego ode mnie nie chciał. Mogłam spokojnie zjeść to, na co miałam ochotę, a nie to, co pozostawiły dzieci. Kiedy nie rozmawiałam wokół panowała błoga cisza. Nie gotowałam, nie karmiłam, nie ubierałam, nikogo nie usypiałam. Jadłam i spałam kiedy chciałam. Wieczorem zamiast czytać bajeczkę piłam drinka. I było mi tak cudownie!

Te kilkadziesiąt godzin przypomniało mi jaka kiedyś byłam i jak bardzo potrzebują takich chwil wytchnienia. W moim codziennym macierzyństwie nie ma wolnych wieczorów, weekendów, czy świąt. Rano zawsze trzeba wstać do dzieci bez względu na dzień tygodnia, czy miesiąc.

Taka odskocznia, wytchnienie, złapanie oddechu są dla mnie niezbędne do normalnego funkcjonowania. Niestety znaleźć kogoś chętnego do opieki nad trójką dzieci nie jest łatwe. Dziadkowie chętnie pomogą, ale tylko przy jednym dziecku. Dwoje ciągle pozostaje na stanie.

JA – w przyszłości

Postanowiłam zadbać o swoją kobiecość.

Zapiszę się do fitness klubu. Będę ćwiczyć, schudnę i raz w tygodniu będę odwiedzać manicurzystkę.

Energii mam dużo, planów jeszcze więcej, tylko czy ten jeden wyjazd doda mi sił na kolejne 5 lat?