Kiedy jest czas na kolejne dziecko?

Uwaga, uwaga, drodzy wydawcy i czytelnicy, mam do przetłumaczenia kolejną, świetną książkę o rozwoju i wychowywaniu dzieci. To „Touchpoints” doktora Brazeltona.

Brat i siostra


Podziel się na


Doktor ten, pytany przez wielu rodziców, czy ich dziecko „da radę” znieść konkurencję w postaci rodzeństwa, odpowiadał: – Dziecko da radę, jeśli rodzice dadzą radę. Innymi słowy: a czy Wy naprawdę jesteście gotowi na następne dziecko?

Z moich doświadczeń wynika, że łatwiej zdecydować się na pierwsze niż na kolejne. Masz już kogoś do kochania, instynkt rodzicielski zaspokojony, zapomniałaś już o połogu, popękanych brodawkach, pobudkach w nocy – nie, nigdy nie zapomnisz i dlatego na razie nie chcesz do tego wracać. A poza tym, czy Twoje pierwsze dziecko jest już naprawdę samodzielne? Czy rozwiązałaś jego problemy wieku dziecięcego/przedszkolnego/szkolnego, bunt dwulatka/nastolatka? Oczywiście, że nie, nie ma o czym mówić.

A jednak wiesz, że fajnie mieć rodzeństwo, a poza tym szkoda byłoby zmarnować taki kawał wiedzy z neonatologii, pielęgnacji niemowlęcia, dietetyki, psychologii, sztuki organizowania sobie czasu i snu w najtrudniejszych warunkach. Może dzięki temu zmobilizujecie się do przeprowadzki, wreszcie zaczniesz robić to, o czym marzyłaś zamiast tego cholernego etatu, zresztą na etacie warto zajść w ciążę, w końcu zapracowałaś swoimi składkami na ten płatny macierzyński…

Czy warto mieć rodzeństwo

Niepostrzeżenie zaczynasz przekonywać siebie i tatusia, kalkulować budżet i metraż w pokojach, pytasz podchwytliwie starszaka: – A czy Ty byś chciał/chciała, takiego dzidziusia, jak się urodził u Ani, Marysi, Tomka? Roztaczasz wizje rozkosznej współpracy rodzeństwa… Czy najlepiej próbować zajść w ciążę na wakacjach, żeby dziecko urodziło się na wiosnę, czy może koło maja, żeby urodziło się na początku roku i miało na starcie przewagę wiekową nad równolatkami?

Załatwione. Jesteś w ciąży.

O rany! Już wiesz, co Cię czeka i masz na wszystkie niezałatwione sprawy maksymalnie osiem miesięcy – obyś nie musiała leżeć, tylko mogła to wszystko ogarnąć. Przeczytałaś gdzieś, że dla dziecka pojawienie się rodzeństwa wygląda mniej więcej tak, jak gdyby partner przyprowadził ci do domu nową kobietę: – Bardzo ją kocham, Ciebie oczywiście też, żyjmy odtąd razem w zgodzie i przyjaźni, dobrze?

I co, damy sobie z tym radę sami, czy trzeba się umówić do psychologa? A co, kiedy mamy w domu malucha, który jeszcze nie rozstał się z piersią/smoczkiem/pieluchami/nocnymi pobudkami? Kamikadze, powie ktoś. A jednak wiesz, że nigdy, PRZENIGDY nie zmobilizujesz się do tych wszystkich niewygodnych zmian, jeśli nie będziesz naprawdę musiała.

Więc kiedy jest ten najlepszy czas na kolejne dziecko?

Chyba nigdy. Chyba zawsze.