Macierzyński – prawo czy obowiązek?

Dla większości oczywistym jest, że bezpośrednio po porodzie mama przechodzi na urlop macierzyński. To wybór czy raczej konieczność?

kobieta trzymająca dziecko owinięte w sweter w raminach


Podziel się na


I rzeczywiście – to powszechny scenariusz. Pytanie, czy obowiązkowy? Czy przejście na macierzyński to wybór czy raczej konieczność?

O urlopie macierzyńskim pisze się zazwyczaj w kategoriach prawa. Świeżo upieczona mama jest „uprawniona” do 20 tygodni urlopu macierzyńskiego. „Prawo” to przysługuje każdej kobiecie, która urodziła dziecko w czasie trwania stosunku pracy, niezależnie od wymiaru czasu pracy (cały etat lub jego część), stażu pracy czy sposobu nawiązania stosunku pracy. Gdyby tak przyjrzeć się bliżej temu, w jaki sposób definiuje się macierzyński, można by stwierdzić, że to właśnie uprawnienie – udogodnienie, z którego mama może skorzystać. No właśnie, może czy musi?

Macierzyński – prawo czy obowiązek?

Jak się jednak okazuje, urlop macierzyński to nie tylko prawo, ale także – obowiązek. Kobieta, która urodziła dziecko MUSI z dniem porodu przejść na macierzyński – bez względu na to, czy takie rozwiązanie wydaje jej się najlepsze dla niej samej czy też nie. Prawa do tego urlopu nie można się też zrzec. Można co najwyżej zrezygnować z jego części.

W ustawie przewidziano, że mama ma prawo zrezygnować z macierzyńskiego najwcześniej po wykorzystaniu 14-u tygodni urlopu i jedynie pod warunkiem, że pozostałą jego część (6 tygodni) zdecyduje się wykorzystać ojciec dziecka. Mężczyzna musi jednak pozostawać w stosunku pracy i być ubezpieczony. W tym celu matka musi złożyć pisemny wniosek w sprawie rezygnacji z korzystania z części macierzyńskiego najpóźniej 7 dni przed planowanym przystąpieniem do pracy. Pracodawca jest zobowiązany uwzględnić takie pismo.

Macierzyński.prawo.czy.obowiązek.ciazowy.pl

Roczny urlop macierzyński?

Jako że urlop macierzyński nie jest decyzją matki (pracownica zostaje niejako zmuszona do tego podjęcia), kobieta – mówiąc potocznie – nic na nim nie traci. Macierzyński jest urlopem w pełni płatnym (100 procent podstawy wymiaru), a w czasie jego trwania pracownica nie może zostać zwolniona. Powszechne przekonanie, że w czasie urlopu macierzyńskiego nie przysługuje 100-u procentowe wynagrodzenie wynika z faktu, że większość kobiet decyduje się na skorzystanie bezpośrednio po macierzyńskim z urlopu rodzicielskiego (maksymalnie 32 tygodnie przy urodzeniu jednego dziecka). Co z tego wynika?

Wiele osób łączy ze sobą obydwa uprawnienia, nazywając je potocznie „rocznym urlopem macierzyńskim”. Tymczasem to dwa osobne urlopy! Jeden pełnopłatny, ale drugi już nie. Przeważająca większość mam decyduje się na wnioskowanie łącznie o urlop macierzyński i rodzicielski. Jeśli zrobią to w terminie do 21 dni po porodzie, wówczas przez cały rok wynagrodzenie będzie wynosiło 80% pensji. Złożenie wniosku po tym terminie sprawi, że przez pierwsze 20 tygodni (na macierzyńskim) mama otrzyma wspomniane wyżej 100% pensji, zaś w pozostałym czasie (na rodzicielskim) – 60% wynagrodzenia.

Macierzyński.prawo.czy.obowiązek.ciazowy.pl

Macierzyński – dlaczego to konieczne?

Zdecydowana większość mam jest zadowolona z faktu, że bezpośrednio po porodzie może zająć się swoim dzieckiem osobiście. To czas, kiedy mogą w pełni poświęcić się macierzyństwu, nabrać doświadczenia w nowej roli, stworzyć z dzieckiem więź, którą jest możliwa do zbudowania wyłącznie w trakcie bliskiego, nieprzerwanego kontaktu z mamą. Świeżo upieczona mama potrzebuje też czasu, by dojść do siebie po ciąży i porodzie – odzyskać siły i energię, wzmocnić osłabiony przez ostatnie miesiące organizm.

Oczywiście każda z nas ma inną sytuację życiową i zawodową. Istnieją mamy, które bardzo wysoko stawiają zawodowe plany, a konieczność przerwania zatrudnienia na dłuższy okres może się wydawać ich swoistym „pokrzyżowaniem”. Dlaczego więc zmuszać je do osobistej opieki nad dzieckiem? To nie do końca tak. Chodzi bardziej o to, że jeśli urlop rzeczywiście byłby dobrowolny, istniałaby swego rodzaju presja powrotu do pracy jak najwcześniej po narodzinach dziecka. Niekoniecznie ze strony pracodawcy, ale samych mam, które mogłyby czuć powinność jak najszybszego powrotu do obowiązków zawodowych. Mama, która nie musi obawiać się utraty dochodów, stanowiska ani zaufania ze strony pracodawcy może w spokoju cieszyć się macierzyństwem.