Masz dziecko – nie możesz być samotna! Mogę!

Kto jest winny samotności matki? Otoczenie? Ludzie, w których kręgu się obraca? A może ona sama?

samotna mama


Podziel się na


Nie rozumiem, jak możesz czuć się samotna? Przecież masz dziecko. Codziennie. Od rana do wieczora. Nawet w nocy. Możesz do niego mówić, możesz się z nim bawić, możesz na niego patrzeć. O co właściwie ci chodzi..?

O samotność. Przytoczę ci jedną z definicji.

To subiektywny, emocjonalny stan odczuwania izolacji społecznej i poczucia odcięcia od innych. Pojawia się w momencie, gdy zmienia się sytuacja życiowa.

Kiedy? Zazwyczaj krótko po porodzie!

Kochana, promieniejesz!

Bo wcześniej jest sielanka. Nagle lądujesz w centrum uwagi każdego rodzinnego czy przyjacielskiego spotkania. Po spektakularnym:

Wow, naprawdę? Który to tydzień?

Następuje gremialna wymiana uścisków i uśmiechów. Potem nie jest gorzej – gdziekolwiek się nie pojawisz, kradniesz show. Twoja ciąża i twój brzuch są numerem jeden każdej dyskusji.

Słyszysz, że wyglądasz promiennie nawet, jeśli wychodząc z domu miałaś wrażenie, że widzisz worki pod oczami i opuchniętą twarz. Pewnie zeszło – myślisz naiwnie. Z uśmiechem na ustach przyjmujesz komplementy i pozwalasz się obsługiwać. Z cierpliwością odpowiadasz na pytania, ile już przytyłaś, jak często wymiotujesz i czy przegryzasz ogórki o trzeciej nad ranem. Masz rację, korzystaj. Bo kiedy już urodzisz,  mało kogo zainteresuje, co i kiedy jadłaś.

Nadrobię po porodzie

Kto jest winny samotności matki? Otoczenie. Ludzie, w których kręgu się obraca. Bo to oni w czasie ciąży przyzwyczajają ją do tego, że samotna nie jest. Obdarowują nadludzkim zainteresowaniem i życzliwością. Oferują pomoc, każą dzwonić w nocy o północy, twierdzą, że będą „na każde zawołanie”. I pewnie by byli. Ale ty nie wołasz. Masz przecież kochającego męża, który traktuje cię jak jajko (którym skąd inąd powoli się stajesz), usuwa ci kamienie spod stóp i faktycznie biegnie po te kiszonki (a raczej asekuracyjnie uzupełnia zapasy wieczorem).

Masz tyle do zrobienia, zanim pojawi się dziecko, że doba wydaje ci się za krótka. Szukasz, porównujesz, kompletujesz. W międzyczasie musisz jeszcze urządzić pokoik, przejrzeć szafy i powyrzucać niepotrzebne przedmioty. Zaczyna brakować ci czasu na czytanie „W oczekiwaniu na dziecko”, a co dopiero na spotkania. Nadrobię po porodzie – myślisz naiwnie (serio tak myślałaś?!) i odwołujesz kolejną kawę, której przecież i tak nie powinnaś pić.

Nadrobię po porodzie – myślisz naiwnie i odwołujesz kolejną kawę, której przecież i tak nie powinnaś pić.

samotność po porodzie

Wystarczy jeden SMS

Zadajmy więc raz jeszcze to samo pytanie: kto jest winny samotności matki? Ona sama. To ona, będąc w ciąży, powoli rozluźnia wiele relacji. Czy robi to celowo? Nic z tych rzeczy. Wspomniane zainteresowanie i życzliwość, na które ciężarna natyka się praktycznie na każdym kroku, daje jej poczucie, że nie jest sama. Ma wokół mnóstwo ludzi i przyjaciół. Jest panią towarzystwa. Co z tego, że kolejny wieczór spędza przed komputerem, porównując smoczki? Oni tam są. Czekają. Wystarczy jeden SMS. Szkoda, że nie masz czasu go napisać.

Bo po porodzie – czasu będzie jeszcze mniej. Chyba że podczas karmienia, kiedy wreszcie uda ci się zająć wygodną pozycję, a małemu złapać tak, żeby leciało. Ale wtedy konia z rzędem, kto ci poda telefon, który zostawiłaś na komodzie. Bo kochający mąż będzie właśnie zajadał lunch w biurowej kafejce, dyskutując – tego możesz być pewna  – o wszystkim, tylko nie o dziecku. Może potem będzie lepiej? Nie jest. Bo kiedy mały nieco porośnie, okaże się, że nie śpi już tyle, co wcześniej. Nagle uzmysłowisz sobie, że przez ostatnie tygodnie – które wydawały ci się wypełnione po brzegi – czasu było naprawdę sporo. A na pewno więcej niż dziś, kiedy twoje dziecko zasypia raz dziennie i to jeszcze w czasie spaceru.

Z miesiąca na miesiąc

Mniej więcej wtedy zaczyna ci doskwierać subiektywny, emocjonalny stan odczuwania izolacji społecznej i poczucia odcięcia od innych. Zaczynasz przeglądać telefon i z zażenowaniem odkrywasz, że ostatnia wiadomość, jaką wysłałaś do przyjaciółki to życzenia na Boże Narodzenie. Kilka razy zaczynasz i kasujesz wiadomość, ale wreszcie udaje ci się zaproponować jej spotkanie. Wtedy okazuje się, że zwykła kawa, na którą wcześniej umawiało się z „dnia na dzień” (a właściwie z godziny na godzinę), to wyzwanie trudniejsze do ogarnięcia niż szczyt G7.

Bo znaleźć porę między karmieniami, po kupie, w czasie drzemki i najlepiej po 16 to prawdziwy szczyt możliwości. No chyba, że zostawisz małego z tatusiem, ale wtedy spotkanie umówisz najwcześniej na 18. Warto się tak gimnastykować dla kawy, której i tak nie wypijesz…? Najlepiej przełożyć na weekend. Tym samym spotkanie udaje się zaplanować za miesiąc. Miesiąc wypełniony – samotnością. Możesz wprawdzie zaprosić ją do domu, ale przecież tu nieposprzątane, dziecko płacze, a ty nie masz kiedy przygotować przekąsek

Zaproś przyjaciółkę na ciastka i nie zapomnij poprosić, by wzięła je ze sobą. Nie kreuj na siłę obrazu sielanki, w której właśnie się znalazłaś. .

mama jest sama

Masz dziecko – nie możesz być samotna

Z czasem zaczynasz zauważać, że już nawet przed wyjściem do śmietnika poprawiasz fryzurę. A nuż spotkasz jakąś sąsiadkę i uda wam się zamienić chociaż dwa słowa? Dwa słowa inne niż: MA MA, PA PA i DAJ. Bo takie mniej więcej dialogi prowadzisz przez ostatnie miesiące. Z mężem oczywiście rozmawiasz – kiedy wraca z pracy wymieniacie się poleceniami, co kto ma zrobić, żeby zdążyć przed północą.

Ktoś powie: Masz męża, dziecko – nie możesz być samotna. Możesz. Ale nie musisz. Nie daj się zwieźć poczuciu, że zostając matką, musisz zepchnąć wszystkie inne role na dalszy plan. Postaraj się nadal pozostać przyjaciółką, znajomą, siostrą. Nie ulegaj przekonaniu, że matka musi mieć wysprzątane, ugotowane i wyprasowane – w końcu „siedzi” w domu. Dobrze wiesz, że nie siedzisz, więc pozwól sobie usiąść choć na chwilę – w towarzystwie kogoś, kogo lubisz.

Dopuść do swojego życia tych, którzy chcą w nim uczestniczyć. Zaproś przyjaciółkę na ciastka i nie zapomnij poprosić, by wzięła je ze sobą. Nie kreuj na siłę obrazu sielanki, w której właśnie się znalazłaś. Mów otwarcie, jak wygląda twoja codzienność. Uwierz, jeśli komuś na tobie zależy, będzie wolał jeść z tobą suche krakersy przy dźwiękach kołysanki z Youtuba niż oglądać na Instagramie twoje dłonie z kubkiem kawy na tle kawałka wysprzątanego salonu!