Mąż został w domu z dzieckiem na urlopie i przestał być dla mnie atrakcyjny

Mężczyzna opiekujący się niemowlęciem nie jest już dziś widokiem niezwykłym.



Podziel się na


Ale mężczyzna rezygnujący ze swojej pracy, rozwoju zawodowego i uznawanych stereotypowo za „męskie” zachowań, by poświęcić się wychowaniu dziecka – już tak. Czy taka decyzja jest słuszna? Jakie mogą być jej konsekwencje dla domu, rodziny i związku partnerskiego?

Rodzinny przełom

Przełom XX i XXI wieku był dla polskiej rodziny prawdziwą rewolucją. Kobieta, do tej pory wciąż ostrożnie rozdzielająca dom i pracę, próbująca pogodzić wychowanie dziecka i karierę zawodową, coraz chętniej zaczęła dzielić się swoimi rodzicielskimi i domowymi obowiązkami. Mężczyzna z kolei, konsekwentnie „edukowany” w temacie ojcostwa, wpływu, jaki ma na rozwój dziecka jego obecność, otworzył się na tę rolę, angażując zarówno w opiekę, jak i wychowanie pociechy. W wielu przypadkach takie pary spotkały się w połowie drogi, dzieląc obowiązkami i wypracowując model, w którym oboje czują się spełnieni zarówno w sferze prywatnej, jako rodzice, jak i zawodowej. Czasem jednak konsekwencje takich decyzji są mniej oczekiwane, a powrót do dawnego stanu rzeczy trudny lub wręcz niemożliwy…

Czysta kalkulacja

Coraz więcej par decyduje się na wciąż mniej typowy podział ról w domu: ona idzie lub wraca do pracy, on – zajmuje się dzieckiem i domem. Taka decyzja nie wynika z braku lub nadwyżki ambicji jednej ze stron, czy chęci bądź niechęci do zajmowania się dzieckiem przez cały dzień. Wielokrotnie w grę wchodzi kalkulacja: jeżeli praca jednego z rodziców, w tym wypadku mężczyzny, nie wymaga jego obecności w biurze lub terenie, to pozostanie w domu, przy komputerze bądź pod telefonem jest świetnym rozwiązaniem. Taki tryb pracy pozwala na sprawowanie obowiązków zawodowych i jednoczesną opiekę nad dzieckiem, bez konieczności angażowania do pomocy bliskich bądź zatrudniania niani, którzy nigdy nie zastąpią rodzica.

Druga strona – tu kobieta – może pracować według dawnych zasad, a czas po pracy poświęcać już całkowicie dziecku. W teorii brzmi prosto i o ile obojgu partnerom taki układ odpowiada tak też jest w praktyce. Niestety, nie zawsze jest tak kolorowo

Stereotypy w akcji

Największym problemem par, który zdecydowały się na zamianę ról w opiece nad dzieckiem, są stereotypy i związane z nimi wzajemne oczekiwania.

Najczęstsze problemy generują oczekiwania, które nakładamy na siebie i presja, jakiej jesteśmy poddawani przez bliskie i znajome nam osoby. Często bowiem zdarza się, że pozostający w domu z maluchem mężczyzna w oczach innych „traci” swoją męskość, ponieważ nie pełni narzuconej mu społecznie roli i podejmuje się obowiązków stereotypowo przeznaczanych kobiecie. Pobłażanie, lekceważenie, litość i niezrozumienie, które odczuwa, mogą sprawić, że poczuje się mniej pewny siebie i nowa rola zacznie sprawiać mu mniej radości niż dotychczas.

Społeczne oczekiwania co do pełnienia określonych ról dotykają też kobietę, która nieustannie stykając się z innymi – w pracy czy poza nią – musi niejednokrotnie wysłuchiwać opinii na temat modelu związku, który praktykuje. Dyskretne uwagi, z pozoru niegroźne docinki czy aluzje mogą w jawny sposób jej nie dotykać, ale drążą podświadomość i budzą sprzeczne uczucia, które mogą zostać przeniesione do domu i „kazać” spoglądać na swojego partnera w inny niż dotychczas sposób.

Bilans nowego porządku

Problem z postrzeganiem partnera jako mniej atrakcyjnego niż przed narodzinami dziecka jest powszechny. Zazwyczaj jednak dotyczy relacji pracujący mężczyzna – zajmująca się dzieckiem i domem kobieta. Tymczasem kobieta, podobnie jak mężczyzna, może po powrocie z pracy do domu dostrzegać u swojego partnera zmiany. Nie muszą one wcale wynikać z zaniedbania mężczyzny czy jego „zdziecinnienia”, często zresztą jest wręcz przeciwnie – partner jest lepiej zorganizowany, bardziej czuły, opiekuńczy, cierpliwy.

Chodzi raczej o różnicę, jaką kobieta dostrzega między nim z „dziś” i nim z „wczoraj”, ale także między nim a kolegami z pracy czy innymi mężczyznami, którzy praktykują „tradycyjny” model rodziny. Taki dysonans może prowadzić do „zgrzytów”, szczególnie gdy brakuje czasu na szczerą rozmowę na temat zmian, które zaszły, bilansu zysków i strat oraz odczuć, które targają obojga partnerami. Dlatego bardzo ważne jest, by przed podjęciem decyzji o podziale ról w domu nie tylko dokładnie przemyśleć możliwe konsekwencje, ale spróbować stworzyć „plan B”, który można by bez szkody dla związku i rodziny wdrożyć w przypadku kryzysu.