Od chwili narodzin mojej córki, każdy inny ból wydaje mi się błahostką.

– Boooooooli- wrzeszczałam ile sił w płucach. Ból zawładnął moim ciałem. Nie jakiś tam menstruacyjny ból brzucha, ale wszechogarniający, obezwładniający ból całego ciała. Miałam wrażenie, że bolą mnie nawet włosy.



Podziel się na


Od chwili narodzin mojej córki, każdy inny ból (np. zęba) wydaje mi się błahostką.

Kiedy mężczyzna schylający się z igłą ku mojej stopie chwilę przed zrobieniem mi tatuażu powiedział: „Uwaga, teraz naprawdę będzie bolało.” Spokojnie odpowiadam: „Urodziłam trójkę dzieci, więc i to zniosę”.

Mimo tak ogromnego bólu przy porodzie kolejne dziecko chciałabym urodzić w domu, naturalnie, bez możliwości znieczulenia itp. Zwariowałam? A może to świat oszalał ucząc nas lekceważącego podejścia do bólu?

Gdy boli nas głowa bierzemy tabletkę, gdy jesteśmy zmęczone, zamiast odpocząć pijemy kolejną kawę. Nie zastanawiamy się, skąd ten ból. A przecież ból może, a nawet powinien coś oznaczać. Często zapominamy o jego informacyjnej funkcji. To tak, jakby ktoś we wnętrz nas wołał: „Uwaga! Alarm!”, a my zamiast szukać przyczyn alarmu przekręcamy przycisk wyciszając jego krzyk.

Tak rzadko słuchamy swego ciała. Oduczamy się wsłuchiwania w nie, bo nie ma na to czasu. Potem przychodząc do porodu, który przecież jest (albo powinien być) naturalnym procesem często nie rozumiemy, co się z nami dzieje. Pytamy dlaczego tak boli i co zrobić żeby w końcu uciszyć ból. Wtedy ktoś podsuwa nam myśl o znieczuleniu, które przyjmujemy z największą wdzięcznością. Niestety ingerencja w naturę ma swoją cenę. Jedna medykalizacja (np. w postaci znieczulenia zewnątrzoponowego)często prowadzi do kolejnej: znieczulenie osłabia skurcze ->nieefektywne skurcze prowadzą do podania oksytocyny, potem kolejne medykalizacje i w efekcie niejednokrotnie cesarskie cięcie.

Współczesne, nowoczesne kobiety pytają : „Po co ma mnie boleć, skoro może nie boleć?”

Ból ma funkcję informacyjną. Mówi ci na jakim etapie porodu jesteś, pokazuje, jak blisko do przyjścia na świat twego dziecka (skurcze parte). Nie znaczy to, że powinnaś przyjąć go jako dar. Można go łagodzić naturalnymi sposobami, które w żaden sposób nie ingerują w poród. Oczywiście nie działają tak szybko i mocno, jak znieczulenie, ale pozwalają nam przejść przez ten proces w sposób, w jaki zaplanowała to natura, co oznacza – bezpieczny dla matki i dziecka. Oczywiście słuchanie własnego ciała w porodzie nie jest łatwe, jeżeli nie robiliśmy tego wcześniej. Warto pomyśleć o tym w ciąży. Wybrać dobrą szkołę rodzenia, w której pokażą nam, jak wielka siła tkwi w nas samych i jak z niej skorzystać.

Ból podczas porodu pozwala nam bardziej docenić i lepiej przejść przez początki macierzyństwa. To tak, jak z rytuałami, którym poddawani się amerykańscy uczniowie starający się o przyjęcie do college’u. Z badań wynika, że im cięższy, trudniejszy był rytuał przyjęcia, tym większa radość z dostania się do danego stowarzyszenia. Ból pozwala nam docenić nas same. Po takim porodzie jesteśmy dumne, że przetrwałyśmy, udało się, pokonałyśmy własne ograniczenia, wspięłyśmy się na sam szczyt.

Pamiętajmy, że każda minuta bólu ma sens, gdyż zbliża nas do końca porodu. Nawet jeśli cierpiałaś kilka godzin, a poród mimo twoich starań skończył się cesarskim cięciem- wiedz ,że nie było to bezsensowne. Twój wysiłek miał sens, bo każda sekunda porodu ma sens dla twojego dziecka, które może naturalnie wstawić się, przemieszczać przez kanał rodny, przygotować do przyjścia na świat.

Moda na cesarskie cięcia, a może moda na ekologię? Nie wybierajmy sposobu porodu kierując się modom, namowom koleżanek, gustom lekarzy, czy nawet takim artykułom, jak ten. Pozwólmy działać naturze.