Pierwsze Targi Książki dla Dzieci w Krakowie

Piątek, pierwszy dzień pierwszych Targów Książki dla Dzieci w Krakowie.



Podziel się na


Upał na zewnątrz, upał w hali na Centralnej. Miła pani na recepcji, którą proszę o plan stoisk, patrzy ze współczuciem na mój dziewięciomiesięczny brzuch i mówi, że w drugim pawilonie, za stanowiskami dla dzieci, jest świetne miejsce do odpoczynku, bo w chłodzie. Na szczęście nie ma jeszcze tłumów – strach pomyśleć, co będzie w gorącą sobotę i niedzielę.

Wśród zwiedzających i robiących zakupy same mamy – z dzidziusiami w chustach, z dziećmi w wózkach i w ciąży. Na pierwszy rzut oka widać, że są miejsca do zabawy dla maluchów: w centralnym miejscu rozlokował się z krzesełkami, balonami, kredkami i czekoladkami portal Czas Dzieci.

Największy ruch przy stoiskach Dwóch Sióstr, Zakamarków, EneDueRabe, Wytwórni – mamy (same mamy!), które dziś przychodzą, wiedzą, czego szukają: pytają o konkretne tytuły, czekają na kolejne tomiki z lubianych przez dzieci serii, np. Tsatsiki Zakamarków. Wszędzie ceny targowe, niższe o około 10 nawet do 20% (w Zakamarkach nawet szósta, najtańsza książka gratis).

Co wypatrzyłam dla nas? Niektóre tytuły to nowości, do innych – wręcz przeciwnie – dopiero dorastamy. Ponieważ mój trzyletni syn spodziewa się w domu konkurencji, znalazłam dla niego dwie historyjki o Kubusiu, który idzie do przedszkola i któremu urodzi się siostrzyczka (Czarna Owieczka). Z tego samego powodu kupuję książkę Astrid Lindgren Ja też chcę mieć rodzeństwo oraz – dla maluszka – śliczne obrazkowe bajeczki o Olku i Eli. Dla synka przyjaciół znajduję Tsatsiki i Mamuśka – pierwszą część tekstowej opowieści o chłopcu, którego mama gra na basie w zespole rockowym, a tata jest poławiaczem ośmiornic. Dla dziewczynki będzie Nusia i bracia łosie – o tym, jak trudno mieć rodzeństwo (wszystko Zakamarki).

Na stoisko Dwóch Sióstr wybieram się po Pawła i Gawła oraz Małpę w kąpieli ilustrowanych przez Katarzynę Bogucką (my mamy już całą kolekcję) – dla koleżanki, która poprosiła mnie o coś „atrakcyjnego w formie, a koszernego w treści”. Krążę i krążę, aż w końcu kupuję zaległy D.O.M.E.K. i D.E.S.I.G.N, ilustrowane przez małżeństwo Mizielińskich – dorośli też zasługują na odrobinę przyjemności. Na stoisku obok kusi jeszcze Korczak Joanny Olczak-Ronikier (W.A.B.) – to wielka książka, pisana od czasów nagrodzonego Nike W ogrodzie pamięci. Niestety, wyczerpałam limit finansowy imprezy, a w okolicy nie ma bankomatu. Może to i dobrze, będzie po co wrócić jesienią, na targi książki dla dużych i małych.

Koleżanka z dwuletnią córeczką mówi, że atrakcji dla tak małych dzieci wystarcza na godzinkę – to chyba w sam raz. Bilans imprezy? Bardzo korzystny, głównie z powodów organizacyjno-finansowych: nie ma w Krakowie miejsca, gdzie można by się było zaopatrzyć w te wszystkie tytuły za jednym zamachem, w korzystnej cenie. Polecam i mam nadzieję, że to nie będzie jednorazowa impreza.