Prawdziwy dzień z życia mamy, która została z dzieckiem w domu

Mnóstwo wolnego czasu, w telewizji ciągle seriale, w ręce gorąca herbata, a od czasu do czasu zajmowanie się dzieckiem…



Podziel się na


Czy może – błędny z niewyspania wzrok, włosy w nieładzie, poplamiony dres i całe 15 minut dla siebie w ciągu całego dnia. To dwa skrajne sposoby postrzegania typowego dnia mamy, która została z dzieckiem w domu. No dobrze, to skoro obydwa są błędne – jak jest naprawdę?

Poznajcie Patrycję

Nie będziemy pokazywać „typowego” ani „idealnego” dnia z życia mamy, która została z dzieckiem w domu. Odwiedzimy za to przytulne mieszkanie Patrycji i Wojtka, w którym kilka miesięcy temu pojawił się nowy lokator – Piotruś, ich pierwsze dziecko. Przez dziurkę od klucza podpatrzymy, jak wygląda ich typowy dzień.

Jeden dzień z życia młodej mamy

7:00 – Mały budzi się pierwszy raz. Zaczyna cicho pojękiwać. Jest już głodny, więc Patrycja bierze go do siebie do łóżka, karmi, przytula i razem zasypiają jeszcze na półtorej godziny. Taki miły sposób na rozpoczęcie dnia.

8:30 – To już wreszcie pora na „ostateczną” pobudkę. Pierwsza rzecz to oczywiście przewinięcie małego i karmienie. Śniadanie to w końcu najważniejszy posiłek dnia! Piotruś najada się porządnie
i jest gotowy na kolejny dzień pełen wrażeń.

9:30 – Teraz czas na śniadanie dla mamy. Piotruś ląduje wygodnie w foteliku w kuchni, a w tym czasie Patrycja ma godzinę dla siebie – szybko się myje, robi sobie śniadanie, a potem ma czas na to, żeby spokojnie je zjeść. Mały jest dziś spokojny, nie marudzi, grzecznie siedzi na swoim miejscu.

– Myję naczynia, przygotowuję rzeczy na obiad, puszczam muzykę z telefonu i śpiewam mu on się cieszy i mogę coś zrobić. To wersja „dobry dzień”. A ta gorsza? – Jak jest w złym nastroju, będzie całe rano jęczał i domagał się noszenia- wtedy jest gorzej.

10:30 – Drugie śniadanie dla małego, który zaraz potem zasypia. Mama ma więc kolejną chwilę dla siebie. Jest naprawdę dobrze. Można się wziąć za prasowanie, przy okazji rzucając okiem na telewizor.

12:00 – Po przebudzeniu czas na karmienie, a po nim… przygotowania do codziennego rytuału, czyli spaceru. Świeże powietrze i powtarzalny rozkład dnia – na to stawia Patrycja.

12:45 – Mama z synkiem w wózku wychodzą razem na spacer. Pogoda jest całkiem niezła, można pospacerować dłużej. Ale najpierw krótka wizyta w pobliskim sklepie spożywczym. W siatce lądują warzywa, owoce i kasza. A teraz kierunek – park.

14:15 – Po powrocie ze spaceru Piotrusiowi oczy się kleją, zasypia szybko i śpi sobie spokojnie nawet i trzy godziny, ale nie wolno go wyjąć z wózka bo będzie po spaniu. Patrycja delikatnie zdejmuje
z niego ubranka. Niedługo potem z pracy wraca Wojtek. Teraz mają chwilę żeby wspólnie dokończyć obiad, spokojnie go zjeść, a potem siąść z herbatą na kanapie i chwilę porozmawiać

16:45 – Koniec spania, mały się budzi i przede wszystkim trzeba go nakarmić. Od tego momentu już cały czas wymaga uwagi więc przez kilka kolejnych godzin rodzice noszą go, bawią się z nim, przytulają i zajmują się nim wspólnie. Częściej też domaga się jedzenia.

18:30 – Patrycja ma dla siebie szybkie 30 minut, podczas kiedy synkiem zajmuje się tata. Ale nie więcej. – Mały i tak długo bez mnie nie wytrzyma. Taki maminsynuś – śmieje się. Co robi? Sprawdza maila, oczywiście spojrzy też co nowego na Facebooku, je szybką kolację. I już jest powrotem przy synku.

19:00 – Kolejne karmienie.

21:00 – Przyszła czas na kąpiel. Dlaczego nie wcześniej? – Próbowałam kąpać go wcześniej. Ale wtedy nie rozumiał że to czas do spania. Potem masaż oliwką, owinięcie w ulubiony zielony kocyk z żyrafą i kolacja dla Piotrusia. Patrycja kładzie się z nim na kanapie, a on zasypia jedząc. Obok siedzi Wojtek. W tle zazwyczaj leci jakiś film. I tak powoli kończy się kolejny dzień.

22:00 – Kiedy maluch zaśnie, mama delikatnie kładzie go do łóżeczka i sama idzie wziąć kąpiel.

22:30 – To pora snu dla Patrycji. W weekendy jest troszkę inaczej – wtedy z Wojtkiem kładą się później. Ale dziś zwykły dzień więc szybko wskakuje do łóżka i po chwili śpi równie mocno, co synek.

3:00 – Piotruś budzi się i domaga karmienia. To na szczęście jedyna pobudka tej nocy. Kolejna o 7:30.