Rumień – syndrom spoliczkowanego dziecka

Mimo, że nazywana jest piątą chorobą zakaźną, nadal nie każdy rodzic ma świadomość jej istnienia. Rumień zakaźny – skąd się bierze, czym się objawia i jak sobie z nim radzić?

dziecko w czerwonej czapeczce z uszkami


Podziel się na


Rumień z dużym prawdopodobieństwem można rozpoznać – zwykle powierzchnia skóry pokryta zmianami dość wyraźnie odgranicza się od pozostałej części twarzy. Często oprócz rumienia, na policzkach dziecka można też zaobserwować biały obszar wokół ust.

Objawy rumienia

Rumień zakaźny to choroba wirusowa, występująca najczęściej u niemowląt i małych dzieci – także w wieku przedszkolnym (zdecydowanie rzadziej pojawiająca się u dorosłych). Choć najwięcej przypadków zakażenia notuje się w okresie od późnej zimy do wczesnej wiosny, nie ma reguły mówiącej, że rumień nie może się pojawić np. jesienią czy latem. Początkowo choroba przebiega w utajeniu – nierozpoznana może rozwijać się w organizmie nawet przez okres dwóch tygodni. Z czasem daje o sobie znać wysypką na twarzy (a dokładnie na policzkach), której kształt niektórzy porównują do skrzydeł motyla.

Z czasem (po 1 do 4 dni) swędząca wysypka rozprzestrzenia się na ramiona, ręce, dłonie, a także tułów, nogi, pośladki i stopy (głównie podeszwy), przyjmując postać niejednorodnych pod względem kształtu plam, których powierzchnię można porównać do koronki czy siateczki. Chorobie często towarzyszy podwyższona temperatura (do 38 st.), bóle głowy, osłabienie, złe samopoczucie, bóle mięśni i nieżyt dróg oddechowych, a czasami także nudności. Warto jednak wspomnieć, że u około 1/5 zakażonych choroba przebiega bez wspomnianych objawów.

Określenie choroby mianem piątej, odnosi się nie do częstotliwości występowania rumienia, ale raczej do faktu, że jest piątą wysypką, odkrytą po odrze, płonicy, różyczce i rumieniu nagłym. Druga, mało wdzięczna nazwa choroby – syndrom spoliczkowanego dziecka, zawdzięcza swoje pochodzenie barwie pojawiającej się na policzkach wysypki (sinoczerwona). Warto zauważyć, że u nastolatków oraz młodych dorosłych wysypka może się pojawić tylko na dłoniach i stopach, co określa się częściej jako zespół rumieniowo-grudkowy dłoni i stóp bądź też bardziej wdzięczną nazwą – zespół rękawiczki i skarpetki.

Przyczyny rumienia

Pojawienie się charakterystycznych zmian na skórze jest spowodowane zakażeniem parwowirusem B19, przed którym – niestety – nie chroni żadna szczepionka. Parwowirusy to najmniejsze ze znanych wirusów (ich wymiary to 18 – 26 nm), a spośród nich tylko wspomniany wywołuje zakażenia u ludzi. Do zakażenia dochodzi drogą kropelkową (zakaźne są krew i wydzieliny układu oddechowego chorego) i mimo, że zakaźność nie jest duża, długi jest czas zarażania – już na 7 dni przed pojawieniem się wysypki, a także w pierwszych dniach choroby. Stąd właśnie, w przypadku wykrycia wirusa u dziecka, lawina zarażeń w przedszkolu.

Występowanie przeciwciał przeciwko wirusowi B19 rośnie wraz z wiekiem: u dzieci do 5 lat seropozytywność wynosi od 5-10 proc, natomiast u osób w wieku 30 lat – około 60 proc. Zdecydowanie rzadszą przyczyną zakażenia wirusem jest przetoczenie zakażonej krwi lub produktów krwiopochodnych.

dziecko w czerwonej czapeczce z uszkami

Leczenie rumienia

Wysypka samoistnie ustępuje i powraca przez okres od 1 do 3 tygodni, a nawroty choroby nasila stres, silne emocje, wysiłek fizyczny, zmiany temperatury (np. opalanie się), kąpiel czy pocieranie skóry. Ostatecznie rumień znika samoczynnie, nie pozostawiając po sobie żadnych pamiątek – blizn czy złuszczającego się naskórka. Zostawia za to gwarancję, że dana osoba nigdy już nie będzie się zmagać z kłopotliwym motylkiem. Z tego właśnie względu opisywana choroba nie wymaga leczenia, choć w szczególnie uciążliwych przypadkach można podawać leki, łagodzące świąd skóry oraz środki przeciwgorączkowe.

Choć przebieg choroby zwykle jest łagodny, zdarzają się przypadki wystąpienia w jej trakcie depresji układu czerwonokrwinkowego szpiku, co z kolei prowadzić może do ostrego zespołu hemolitycznego – są to jednak zdecydowanie sporadyczne sytuacje. Również do innych powikłań (np. zapalenie stawów, kłębuszkowe zapalenie nerek, zapalenie mięśnia sercowego, zapalenie naczyń, piorunujące zapalenie wątroby czy neuropatia) dochodzi w bardzo nielicznych przypadkach.

Rumień w ciąży

Jeżeli rumień pojawi się u kobiet w ciąży, istnieje ryzyko przeniesienia zakażenia do płodu (prawdopodobieństwo transmisji jest największe w drugim trymestrze – wynosi wówczas ponad 30 proc.) Warto zauważyć, że u kobiet w ciąży typowym – a często jedynym – objawem zakażenia, jest tzw. poliartropatia, czyli stan zapalny stawów dłoni, nadgarstków i kolan. Stąd też, w przypadku podejrzenia zakażenia ciężarnej (np. kontakt z chorym dzieckiem) zaleca się przeprowadzenie badań swoistych przeciwciał IgG i IgM, których zaobserwowanie jest wskazaniem do kontynuowania badań diagnostycznych. Dla uspokojenia należy jednak dodać, że u większości dzieci z potwierdzonych zakażeniem wewnątrzmacicznym, nie obserwuje się powikłań.

Znacznie większe ryzyko pojawia się w momencie, kiedy do zakażenia dojdzie przed 20. tyg. ciąży. Wówczas istnieje duże prawdopodobieństwo powikłań, takich jak ciężka niedokrwistość, obrzęk uogólniony, niewydolność serca, zapalenie mięśnia sercowego, a nawet zgon dziecka. W przypadku potwierdzenia zakażenia przed 20. tyg., konieczne jest wdrożenie postępowania nadzorującego stan płodu, które zasadza się w pierwszej kolejności na przeprowadzeniu badania USG po 4 tyg. od zakażenia i powtarzaniu go co 1-2 tygodni aż do 30 tygodnia ciąży. Jeżeli w tym czasie nie zaobserwuje się nieprawidłowości u płodu, wówczas prawdopodobieństwo pojawienia się niekorzystnych konsekwencji jest bardzo nikłe.

Warto zauważyć, że w przypadku ciężarnych istnieje jeszcze jedno zagrożenie, związane z kłopotliwym wirusem. Z uwagi na to, iż objawy rumienia można pomylić z różyczką, kobiety, które przeszły w dzieciństwie zakażenie rumieniem mogą sądzić, że była to różyczka i dlatego nie obawiają się zakażenia wirusem różyczki w ciąży. Stąd też wszystkie kobiety, planujące macierzyństwo, a w szczególności te, które nie było szczepione przeciwko różyczce, powinny sprawdzić, czy są na nią odporne, a w razie konieczności – po prostu się zaszczepić.