Święta po rozwodzie. Jak uniknąć walki o dziecko w święta?

Większość osób, zapytana o to, jakim czasem są dla nich święta, odpowiada – rodzinnym. Jak jednak sprawdzić, by święta były rodzinne w sytuacji, kiedy rodzina się rozpadła…?

dziecko rozpakowuje świąteczne prezenty


Podziel się na


Bez względu na to, czy para po rozwodzie żyje ze sobą w zgodzie czy nie, w okresie świątecznym powinna wykazać na tyle dojrzałości, by udowodnić dziecku, że – mimo iż nie stanowią już małżeństwa – nadal stanowią jego rodzinę.

Trudno opisać relacje, jakie panują w rodzinie, kiedy małżeństwo decyduje się na rozwód. Zależy to bowiem od bardzo wielu czynników, m.in. od tego: co było powodem rozstania (nieporozumienia, niezgodność charakterów, a może zdrada), jak wygląda opieka nad dziećmi (ile para ma dzieci, w jakim są one wieku, z kim mieszkają, czy zostało to ustalone przez sąd czy przez samych rodziców), jak wygląda sytuacja mieszkaniowa (jak daleko od siebie byli małżonkowie mieszkają – jedno miasto czy może dwa przeciwległe krańce Polski), sytuacja rodzinna rozwiedzionej pary (czy byli małżonkowie lub jedno z nich jest w nowym związku, czy mają inne dzieci itp.) oraz wiele innych.

Najważniejsze, by ustalenia związane z organizacją świąt i ewentualne kłótnie nie odbywały się w obecności dziecka. Takie wspomnienia zostają w pamięci na długo i szkoda, by świąteczny czas kojarzył się mu kiedyś z nieporozumieniami, a nawet awanturami rodziców. Nie najlepszym pomysłem jest także pytanie samego dziecka o to, z kim chciałoby spędzić tegoroczne święta bądź też – jak chciałoby je podzielić. Konieczność decydowania o tym, co jest ważniejsze – Wigilia czy Boże Narodzenie, obawa o „pokrzywdzenie” jednej ze stron, związane z tym poczucie winy – wszystko to może kiedyś zaowocować podświadomą niechęcią do tego wspaniałego, uwielbianego przez większość dzieci okresu.

Święta do podziału

Jednym z najprostszych sposobów na „podzielenie” świątecznego okresu jest ustalenie, że dziecko spędza Wigilię u jednego z rodziców, a święta u drugiego (tak się bowiem jakoś przyjęło, że Wigilia liczy się razy dwa…). Choć oczywiście nie ma przeszkód, by podzielić ten czas inaczej – np. Wigilia i pierwszy dzień świąt u jednego rodzica, drugi dzień – u drugiego.

Jednak przed taką decyzją konieczne jest dokładne rozważenie przez rodziców swoich tegorocznych świątecznych planów. Przykładowo, jeśli tata ma zamiar spędzić pierwszy dzień świąt w rodzinie swojej obecnej żony/partnerki, lepiej, żeby zabrał dziecko na Wigilię – o ile organizuje ją we własnym mieszkaniu. Podobnie w przypadku mamy. Święta to nie najlepszy czas na zaznajamianie dziecka ze swoją nową rodziną – można to zrobić w każdym innym okresie.

Wigilia do kwadratu

Rodzice w żadnym wypadku nie powinni rywalizować ze sobą o lepszą organizację Wigilii. Drugie z możliwych rozwiązań to po prostu – dwie Wigilie. Jak wiadomo, ile rodzin, tyle zwyczajów. Podczas gdy jedne do Wigilii zasiadają już o godzinie 15:00, inne wigilijną wieczerzę traktują dosłownie i przy stole gromadzą się dopiero około godziny 19:00. W takiej sytuacji dziecko może uczestniczyć w dwóch Wigiliach. Po tej późniejszej może zostać u rodzica na pierwszy dzień świąt, a na drugi – wrócić do domu.

W takim jednak przypadku, rodzice powinni wcześniej skonsultować ze sobą, jak będzie wyglądała ich Wigilia, jakie dania podadzą, kto odpowiada za prezenty, kto będzie obecny przy stole, itp. – w żadnym wypadku nie powinni rywalizować ze sobą o lepszą organizację tego wyjątkowego spotkania.

dziecko siedzi na podłodze obok świątecznych prezentów

A może jednak wspólnie?

Rozwiązaniem idealnym, ale też najtrudniejszym do wykonania, wydaje się zorganizowanie wspólnej Wigilii. Jest to najłatwiejsze w sytuacji, kiedy byłe małżeństwo – mimo rozwodu – żyje w pojedynkę (rodzicie nie stworzyli nowych związków). Wówczas warto pomyśleć o zaproszeniu rodzica, który mieszka osobno, na Wigilię do domu rodzinnego. W ten sposób nawet, jeśli na co dzień nasze kontakty nie wyglądają idealnie, w święta damy dziecku najlepszy z możliwych prezent – namiastkę rodziny.

W takiej sytuacji istnieje jednak zagrożenie, że rozbudzimy w dziecku nadzieję na odbudowanie rozbitej rodziny. Nie musi tak być. Należy wcześniej wytłumaczyć pociesze, że każde z rodziców prowadzi teraz osobne życie i że to się nie zmieni. Mimo tego jednak, rodzina nadal istnieje i warto o nią dbać.

Raz tu, raz tam

Powyższe rozwiązania łatwo wdrożyć, o ile była para mieszka stosunkowo blisko – w jednym mieście lub przynajmniej regionie. Trudniej jest, gdy byłych małżonków dzieli kilkadziesiąt, a nawet kilkaset kilometrów. By uniknąć spędzania świąt w podróży i tego, by świąteczny czas kojarzył się dziecku z oblodzonymi drogami i korkami, lepiej ustalić, że jedne święta dziecko spędza z mamą, a kolejne z tatą.

Oczywiście takie rozwiązanie nie w każdym przypadku jest najlepszym wyjściem. Wiele zależy od obecnej sytuacji rodzinnej byłych małżonków. Przykładowo, jeśli rozwód był efektem zdrady ojca, który obecnie ma nową rodzinę i trójkę własnych dzieci, a mama mieszka tylko z dzieckiem, powyższe ustalenie – skazujące matkę co dwa lata na samotne święta – trudno nazwać sprawiedliwym…

dziecko trzyma świąteczny prezent

Jedno tu, drugie tam

Jeszcze inaczej jest w sytuacji, kiedy rozwiedziona para ma więcej niż jedno dziecko. Teoretycznie wydaje się, że tak jest prościej – dziećmi można się przecież „podzielić”. Nie jest to jednak najlepsze rozwiązanie. Warto, by świątecznie wspomnienia z dzieciństwa, jeśli już nie mogą wiązać się z całą rodziną, wiązały się z rodzeństwem. Zorganizowanie świąt w taki sposób, że jedno dziecko spędza Wigilię z mamą, a drugie z tatą, może poskutkować tym, że dzieciaki będą porównywać świąteczne przeżycia (nie da się tego uniknąć), w których to porównaniach – siłą rzeczy – jeden rodzic wypadnie nieco bladziej.