W co się bawić?

W co się bawić, żeby zająć dziecko jak najdłużej, a jednocześnie samej nie zwariować..? Podpowiadamy, jak się bawić z dzieckiem, by jednocześnie samemu na tym skorzystać!

w co bawić się z dzieckiem


Podziel się na


Każda mama w ciągu jednego dnia zadaje sobie kilkaset pytań. Co ugotować? Czy wyjść na dwór mimo smogu? W co ubrać dziecko? Jak je uspokoić? Kiedy ogarnąć wszędobylski bajzel? – to te proste, pierwsze z brzegu. Najgorsze pytanie, na które żadna z nas nie zna odpowiedzi, kołacze się w głowie kilka razy dziennie. W co się bawić, żeby zająć dziecko jak najdłużej, a jednocześnie samej nie zwariować..?

Masz wrażenie, że minęła już co najmniej godzina. Z nadzieją, ale i strachem spoglądasz na zegarek – zaledwie 15 minut. Próbujesz niepostrzeżenie wstać z dywanu, z wysiłkiem prostując obolałe kolana. Naiwnie liczysz, że zajęta zabawą pociecha nie zauważy, jak cichaczem wymykasz się do kuchni, żeby sprawdzić, czy stos brudnych naczyń z nudów sam nie powędrował do zmywarki.

Zauważyła. – Mamo, gdzie idziesz? Nudzi mi sięęęęę – drepcze za tobą z miną cierpiętnika, a ty po raz kolejny przeklinasz w myślach tego, kto śmiał powiedzieć, że nuda rodzi kreatywność. Nakładasz na twarz swój wyćwiczony do perfekcji – acz nadal nieco sztuczny – uśmiech i odwracasz się na pięcie w kierunku znudzonej, a co za tym idzie, jakże cierpiącej pociechy. – W co masz ochotę się teraz pobawić? – pytasz śpiewnym głosem i na serio rozważasz, żeby zamiast trzeciej dzisiaj kawy, sięgnąć po coś mocniejszego.

Mamo, nudzi mi się!

Problem w tym, że ona nie wie. Choć zabawki wypełniają każdy kąt i niemalże same wychodzą z pudeł, większość jakoś nie spełnia swojej roli. Już dawno przestałaś się nabierać na te fałszywe obietnice: „Zajmie twoje dziecko na długie godziny”, „Angażuje i wciąga bez reszty”. Ciekawe, ile im płacą za te bzdury. Długie godziny spędzasz ty sama – nad sprzątaniem tego wszystkiego, co przykuło zainteresowanie twojej pociechy przez kilkanaście minut (uwierz – to już sukces!)

Przekopujesz się więc po raz kolejny przez stertę zabawek w poszukiwaniu czegoś, co faktycznie zabawi znudzonego kilkulatka przynajmniej przez chwilę. Widząc grymas na jego twarzy wiesz już, że przy najbliższej wizycie w markecie wydasz kolejne kilkadziesiąt złotych. Po to, żeby totalnie zagracić sobie mieszkanie, ale zyskać tym samym kilka minut upragnionego spokoju – bilans tego rachunku zawsze będzie dodatni.

Skąd one biorą te pomysły?

Tymczasem poratujesz się tym, co nigdy nie zawodzi. Zawsze podsuwa ci tysiące pomysłów na kreatywną zabawę, a jednocześnie… tysiące kolejnych powodów do poczucia winy. Jakbyś teraz miała ich za mało… Mamy z Instagrama! Po raz setny w tym miesiącu przeglądasz kipiące pomysłami profile, z których uśmiechają się do ciebie szczęśliwe dzieci. Dzieci, których czas nieustannie wypełnia szczęśliwa zabawa, a o wszystkim tym opowiada ci z radością równie szczęśliwa mama. Jak ona to robi?

Nie można mieć wszystkiego. Zwłaszcza, kiedy jest się matką. Dlatego przestań popadać w rujnujące psychikę kompleksy i biczować się za to, że zamiast malować palcami po ścianach twoje dziecko maluje w zwykłej kolorowance.

zabawa z dzieckiem

Jak znajduje czas na wymyślanie, przygotowywanie i – co gorsza – uczestnictwo w organizowanych pieczołowicie kreatywnych zabawach? Zabawach DIY w stylu Montessorri o niewątpliwym walorze edukacyjnym, a jednocześnie tak ładnych i pasujących doskonale do – przemyślanej pod każdym kątem – siatki na Instagramie. Codziennie inna rozwijająca zabawa, drewniane akcesoria we wszystkich kolorach tęczy, wycinanki, przyklejanki, zdrapywanki. Zabawy ważne dla rozwoju dziecka, kształtowania jego osobowości, budowania bliskości i poczucia bezpieczeństwa. I jak tu nie popaść w kompleksy? Skąd one biorą na to pomysły, siłę, a przede wszystkim cierpliwość?

Inne matki ogarniają bardziej?

Nie wnikaj – nie dojdziesz. Jedna potajemnie współpracuje z firmą zabawkarską, druga prowadzi intratnego bloga, jeszcze inna – po prostu ma dar. Ale spokojnie, na tym świecie – mimo wszystko – sprawiedliwość istnieje. Ma dar do kreatywnej zabawy, ale niekoniecznie ogarnia w kuchni. Jej dziecko składa więc z radością kolorowe origami, ale na obiad podjada słoiczki. Inna z kolei za wielogodzinną zabawę płaci w inny sposób – pani sprzątającej albo szkolnej stołówce, w której przy okazji spaceru kupuje pyszne „domowe” obiadki.

Nie można mieć wszystkiego. Zwłaszcza, kiedy jest się matką. Dlatego przestań popadać w rujnujące psychikę kompleksy i biczować się za to, że zamiast malować palcami po ścianach twoje dziecko maluje w zwykłej kolorowance. Lubisz swoje białe ściany i masz do tego pełne prawo. A jeśli skończyły ci się pomysły na zabawę, a przy okazji czyste talerze i skarpetki, zaangażuj swoją pociechę w zabawę… w dom!

w co się bawić

Pobawmy się… w dom!

Czy wiesz, że według obserwacji psychologów, dziecko zaczyna się interesować pracami domowymi kiedy ma około 1,5 roku? Warto to wykorzystać i podtrzymać jego naturalne zainteresowanie tematem. W czym może pomóc już 2 – 3 latek? Uważaj, bo tego jest mnóstwo! Dla przykładu: ładowanie i opróżnianie pralki, sortowanie wypranych ubrań, łączenie skarpetek w pary czy wkładanie ich do szuflad. Rozpakowywanie zakupów i zgadywanie, gdzie co schować, ścieranie kurzu, mycie podłogi (np. własnym małym mopikiem), wrzucanie zabawek do pudeł na czas. Wymieniać dalej?

Mówią co niektórzy – z dzieckiem wszystko robisz dłużej czy mniej dokładnie. Może i tak. Jeśli więc jesteś perfekcjonistką albo szkoda ci czasu na domowe obowiązki (bo np. wolisz pobawić się z dzieckiem), twój wybór. Ale uwierz, że bilans wynikający z powyższego rozwiązania naprawdę jest imponujący: względny porządek w domu i szczęśliwe dziecko, które spędza czas aktywnie, w towarzystwie równie zadowolonego rodzica. Ono czuje się ważne i potrzebne, ty czujesz, że ogarniasz i dom i dziecko, a jednocześnie nie cierpisz przy zabawach, które przyprawiają cię o drętwienie nóg.

Rozważ, a najlepiej spróbuj. Ale uważaj, bo ta zabawa naprawdę może się wam spodobać!

Dowiedz się także: