Wychowanie w stylu eko – antybiotykom już dziękujemy

Ekologia opanowuje nasze życie w coraz większym stopniu. Można już nawet mówić o modzie na bycie eko.



Podziel się na


Również wychowanie dzieci stało się ostatnio jednym z pól, na którym tryumfy zaczęło święcić podejście zgodne z naturą. Czy jest jednak możliwe wychowanie dziecka bez antybiotyków i szczepionek? Okazuje się, że tak, ale tylko wtedy, gdy i rodzice i dziecko będą do tego dobrze przygotowani.

Dlaczego właśnie Eko?

Eko-rodzicielstwo to specyficzne podejście do wychowania dzieci, które cechuje głównie negowanie konsumpcjonizmu. Eko-mamy uważają, że nie muszą zasługiwać na miłość dziecka kupowaniem mu nowych zabawek, ubranek, z których i tak niedługo wyrośnie czy deserków, w których więcej jest cukru niż wartości odżywczych. Według zwolenników podejścia eko, sensem wychowania dziecka nie jest dostarczanie mu coraz to nowych rzeczy. Eko-rodzice nie kupują dziecku plastikowych zabawek ani jednorazowych pieluch. Maluch je tylko nieprzetworzoną żywność, a słodycze są zakazane. Nie jest także wożony w wózku, tylko noszony w chuście i śpi z rodzicami, aby budować z nimi więź. Po co to wszystko? Otóż zalety, jakie wymieniają zwolennicy eko-wychowania to oszczędność, korzyści dla środowiska i przede wszystkim zdrowie dziecka. Jednak, jak niemal wszystko, wychowanie w duchu ekologii ma też swoje ciemne strony. Kiedy rodzice nie posiadają niezbędnej wiedzy, takie postępowanie może tylko zaszkodzić. Dodatkowo, należy zastanowić się czy faktycznie jest nam to potrzebne. Jeśli decydujemy się na eko-wychowanie pod wpływem mody, nie jest to właściwa motywacja. Trzeba pamiętać, że dziecko, które wzrasta w zgodzie z naturą jest inne od swoich rówieśników, ma zupełnie odmienne doświadczenia. Podejmowaniu decyzji o eko-rodzicielstwie musi więc towarzyszyć kalkulacja jego zalet i wad.

Odporność to podstawa

Wielu mamom antybiotyki i szczepionki wydają się niezastąpione w walce z chorobami dziecka i ich zapobieganiu. Okazuje się, że wcale nie musi tak być. Dziecko można wychować w zdrowiu, nie podając mu ani jednych ani drugich. Jednak, aby wcielić to efektywnie w życie, muszą być spełnione pewne warunki. Przede wszystkim rodzice muszą mieć obszerną wiedzę na ten temat, a dziecko – zdrowy układ odpornościowy. Warto pamiętać o stałej opiece dobrego lekarza naturopaty. Naturalną odporność dziecka należy wzmacniać już podczas ciąży, która powinna być bezstresowa i naturalna. Po porodzie dziecko nie powinno być wychowywane w zbytnio sterylnych warunkach i mieć żywy kontakt ze światem. Pierwsze miesiące życia to bowiem najważniejszy okres kształtowania mechanizmów odporności. Dla ich rozwoju ważne jest także karmienie piersią, a w kolejnym etapie naturalne żywienia dziecka. Nawet intuicyjnie wielu mamom znane jest tzw. hartowanie, czyli przyzwyczajanie dziecka do zmiennych warunków pogodowych, szczególnie poprzez spacery, a w późniejszym okresie zabawę na świeżym powietrzu. Wszystkie te metody nazywane są naturalnymi szczepieniami.

Zamiast antybiotyków

Co natomiast robić, kiedy zdarzy się infekcja, przy której normalnie podano by antybiotyk? Okazuje się, że prawie nic. Organizm dziecka, którego odporność była wzmacniana poprzez naturalne szczepienia powinien poradzić sobie sam. Wystarczy zapewnić mu spokój, dużą ilość wody i odpowiednią, lekką dietę. Należy także reagować na wszelkie symptomy choroby – jeśli dziecko ma światłowstręt, zasłonić okna, jeśli przeszkadza mu hałas, zapewnić ciszę. Przy poważniejszej infekcji można zastosować naturalne leki homeopatyczne i metody takie, jak akupresura, bańki, czy fitoterapia. Warto jednak zdać sobie sprawę, że działanie homeopatii nie zostało potwierdzone naukowo. Przeciwnicy tej metody twierdzą, że działa jedynie przez siłę sugestii. Zwolennicy wskazują na wiele zalet w szczególności, jeśli chodzi o leczenie dzieci: można ją podawać od urodzenia, jest naturalna, nie wywołuje działań niepożądanych i można ją stosować profilaktycznie przez bardzo długi okres. Przy tym wszystkim trzeba jednak zdawać sobie sprawę, że antybiotyki często bywają jedynym ratunkiem. Szczególnie wtedy, kiedy układ odpornościowy dziecka jest w jakiś sposób uszkodzony.

Gwiazdy wśród eko-rodziców

Gwiazdy kina, piosenkarze i inni celebryci najszybciej poddają się nowym trendom, a często sami je tworzą. Jednak najczęściej ich działanie ogranicza się do promowania pewnych idei i wartości. Nie inaczej jest w przypadku eko-rodzicielstwa. W Polsce ten temat stał się szerzej znany za sprawą piosenkarki Reni Jusis, która ogłosiła, że nie szczepi swojego dziecka, ponieważ czeka, aż zbuduje naturalną odporność. Wzbudziło to spore zainteresowanie zarówno mediów, jak i opinii publicznej. Okazało się, że syn gwiazdy jest noszony w chuście, nie dostaje plastikowych zabawek, a jego ubranka są prane za pomocą orzechów. Reni jest propagatorką podejścia, które w Polsce dopiero raczkuje. Do nieszczepienia dziecka przyznała się także gwiazda „Klubu Szalonych Dziewic”, Dominika Łakomska. Gwiazda, chcąc żyć w zgodzie z naturą, poród odbyła w domu.