Wyznaczenie opiekuna prawnego na wypadek śmierci rodziców

Napisałam pierwszy w życiu testament. Nie, nie jestem śmiertelnie chora, nie planuję samobójstwa i nie dysponuję majątkiem, który trzeba by dzielić między wielu spadkobierców. Po prostu wyjeżdżaliśmy z mężem na parę dni zagranicę i dotarło do mnie, że w trasie zdarzają się ludziom śmiertelne wypadki. I że w domu zostawiam dziecko, którym po naszej śmierci ktoś będzie musiał się zająć. Kto miałby to być?



Podziel się na


Rodzice, nawet gdy naczytają się wielu książek i wysłuchają mnóstwa dobrych rad, wychowują swoje dzieci intuicyjnie. Na ogół działają według bardzo prostej zasady: nie popełnić błędów własnych rodziców i zapewnić dziecku to, co uznajemy za ważne. Gdy jednak przychodzi do nazwania tych błędów i pragnień po imieniu, czeka nas prawdziwie trudne wyzwanie. Ja spędziłam kilka dni, próbując ułożyć coś na kształt listy warunków, jakie powinny zostać spełnione, żeby wychować szczęśliwego człowieka. Oto ona:

Bezpieczeństwo. Bezpieczeństwo można podzielić na finansowe i emocjonalne. Spełnienie pierwszego warunku jest dość łatwe. Dziecko z mocy prawa dziedziczy majątek rodziców. Ale nawet, jeśli rodzice nim nie dysponują, mogą wykupić ubezpieczenie, co w pewnym stopniu rozwiązuje przyszłe problemy finansowe. Jest jeszcze zasiłek rodzinny, choć trudno nazwać go zabezpieczeniem.

Ale bezpieczeństwo emocjonalne to już znacznie trudniejsza sprawa. Bo jak je zdefiniować? Po długim namyśle stwierdziłam, że chodzi o to, aby dziecko miało poczucie przynależności. Nie chodzi wyłącznie o kawałek własnej przestrzeni, ale przede wszystkim o świadomość, że nie jest się odmieńcem, czarną owcą czy autsajderem. Innymi słowy, opiekunowie powinni w pełni akceptować odrębność dziecka. Drugą ważną oznaką bezpieczeństwa emocjonalnego jest moim zdaniem komfort psychiczny. Innymi słowy dziecko musi mieć świadomość, że nic złego mu nie grozi, nawet jeśli zamanifestuje bunt, niezgodę czy sprzeciw wobec opiekunów.

Miłość. Jak zdefiniować miłość? Nie może być zachłanna, ograniczająca, pobłażliwa ani kontrolująca. Dzieci powinny czuć, że są ważne. Że nam na nich prawdziwe zależy, że obchodzi nas, co robią i czego pragną. A tego nie da się przekazać słowami. Musimy im poświęcić czas. Okazywać ciepło i serdeczność, nie bojąc się słowa „kocham” ani czułych gestów. Czasem trzeba zrobić awanturę, żeby dać dziecku do zrozumienia, jak bardzo jest dla nas ważne i jak bardzo się o nie martwimy.

Wykształcenie. Mierzi mnie, gdy słyszę plany, że Jaś pójdzie na prawo a Kasia na medycynę. Uważam, że największym dowodem miłości jest umiejętność zaakceptowania zawodowych wyborów naszych dzieci, szczególnie tych, które w powszechnym przekonaniu nie są wyznacznikiem społecznego statusu, jak sprzedawca, nauczyciel czy tłumacz. Ważną rolą opiekuna jest wskazanie dziecku ścieżek rozwoju, umożliwienie poszukiwań własnej drogi, nawet kosztem prób i błędów. Znajoma kosmetyczka, kobieta wielkiej mądrości, naraziła się na wieloletni rodzinny ostracyzm, kiedy po trzecim roku studiów prawniczych poinformowała rodziców, że rezygnuje, bo woli wklepywać klientkom maseczki i robić hennę. A przecież to taki banał, że priorytetem dla rodziców powinno być szczęście dziecka, a nie splendor, jaki na nich spływa z racji wykonywanego przez nie zawodu.

Bezpieczeństwo, miłość i wykształcenie. Tak wyglądała moja lista. Wszystkie trzy warunki spełniał idealnie tylko jeden kandydat. Niestety musieliśmy również pod uwagę kwestie praktyczne, jak wiek i warunki mieszkaniowe. Ostatecznie wskazaliśmy trzech opiekunów, zaznaczając wyraźnie, że nasza córka powinna mieć zapewnioną możliwość regularnego kontaktu z każdym z nich.

Było to doświadczenie niezwykle stresujące. Nie wiem, czy to jest kwestia indywidualna, czy też nie, ale mnie dużo łatwiej znieść myśl, że osierocę kiedyś dorosłą, ukształtowaną kobietę niż małego szkraba. Ale warto podjąć ten wysiłek w dowód miłości i odpowiedzialności za nasze dzieci.

Jakie są Wasze kryteria idealnego opiekuna dla Waszego dziecka? Chętnie wysłucham Waszych opinii i komentarzy w tej sprawie.