Zakazane zdania, czyli czego nie mówić do dziecka i przy dziecku

Małe dzieci chłoną świat jak gąbka. Z dnia na dzień stają się ciekawsze, nabierają nowych umiejętności, coraz więcej czują, widzą i.. słyszą.

dziewczynka na łące


Podziel się na


Czego nie mówić do dziecka i przy dziecku, by – w łagodniejszych przypadkach – nie spalić się ze wstydu, gdy maluch powtarza nasze „kwiatki”, lub – w sytuacji gorszej – uchronić go przed przykrymi, emocjonalnymi konsekwencjami naszych słów?

Ugryźć się w język

„Jeśli a oznacza szczęście, to a=x+y+z; x – to praca, y – rozrywki, z – umiejętność trzymania języka za zębami”. Te słowa Alberta Einsteina mówią o nas więcej niż niejeden portret psychologiczny. Język służy nam nie tylko do komunikowania się i wymieniania informacjami; jest przede wszystkim nośnikiem naszych emocji, myśli i przekonań. To dzięki niemu możemy zwerbalizować nasze uczucia, zostać zrozumianym i, niejednokrotnie, zaakceptowanym. Ale jest on też narzędziem, który czyni ogromne szkody, szczególnie, gdy zostaje użyty w nieodpowiedni, krzywdzący drugą osobą sposób.

Wiele razy „w emocjach” mówimy coś, czego nigdy byśmy nie chcieli powiedzieć, czasem nawet coś, czego wcale nie myślimy. Ugryźć się w język nie jest łatwo, szczególnie, gdy mowa wyprzedza myśl. O ile jednak zdajemy sobie sprawę, jak wiele złego może paść z naszych ust podczas kłótni, o tyle wielu z nas nie uświadamia sobie, jak niepozorne wyrażenia mogą odmienić świat najmłodszych uczestników komunikacji. Niektóre zdania skierowane do dzieci mogą na długie lata wpędzić maluchy w poczucie winy, lęku i dyskomfortu. O jakie zwroty chodzi?

(Nie)miłosna bomba

Stres, pośpiech, zmęczenie, złość, choroba – to tylko niektóre czynniki, pobudzające do wypowiadania słów, które nigdy nie powinny paść przy dziecku. „Nie kocham cię już!” to zwrot-dynamit, który złamałby niejednego dorosłego, a w szczególności dziecko, dla którego miłość rodzica jest wszystkim, co ma i co sprawia, że czuje się bezpieczny. Może nam się wydawać, że małe dzieci nie rozumieją jeszcze, czym jest miłość. Rzeczywiście, prawdziwa wartość takich uczuć może być dla nich abstrakcją, nie oznacza to jednak, że nie czują wagi słowa „kocham”, tego, jak bardzo jest ono ważne i potrzebne.

dziecko leżące na trawie

Ile razy tulisz swoje maleństwo do piersi i powtarzasz, jak bardzo je kochasz? Dziecko otrzymujące taki komunikat, połączony z fizyczną bliskością, ciepłem, kojącym głosem i wszystkimi pozawerbalnymi środkami wyrazu, które z okazywaniem miłości się wiążą, instynktownie czuje, że miłość, kochanie, to coś najlepszego na świecie. Nic więc dziwnego, że słowa „nie kocham cię już” lub „przestanę cię kochać” nie tylko doprowadzają dzieci do płaczu, ale i potrafią poważnie zachwiać ich poczuciem bezpieczeństwa.

Straszenie niegrzecznych

Bądź grzeczny, bo jak nie…” – ulubione wyrażenie rodziców, którzy nie wiedzą, jak wytłumaczyć dziecku, że grzeczność jest ważna nie tylko z powodu nieprzyjemnych konsekwencji wynikających z jej zarzucenia. Straszenie dzieci przybiera rozmaite formy: „wrogiem”, tzn. tym, kto (lub co) zaprowadzi porządek z niegrzecznymi dziećmi są znane z bajek czy filmów czarne charaktery, potwory, wilki, czarownice, obce osoby czy choćby drugi, ten „groźniejszy” rodzic.

Niepozorne wyrażenia, rzucone mimochodem z braku pomysłu, jak wytłumaczyć dziecku, dlaczego ma czegoś nie robić, mogą napędzić maluchom niezłego pietra. Zupełnie niepotrzebnie – czasem wystarczy wyjaśnić konsekwencje niegrzecznego zachowania bądź niebezpieczeństwa wynikające z niego, by maluch zrozumiał i nie zadawał więcej pytań.

Umniejszanie…

… czyli „Jesteś głupi/brzydki”. Choć większość z nas zarzeka się, że nigdy nie użyłoby takich słów w rozmowie z dzieckiem, niewielu wie, jak zachowałoby się w nerwowej sytuacji, gdy zmęczenie i złość górują nad rozsądkiem i wrażliwością. Działanie zwrotów umniejszających czyjąś osobę jest tu identyczne, jak w przypadku osób dorosłych: zaniża poczucie własnej wartości, sprzyja rozwojowi takich cech jak niepewność, nieufność czy wycofanie, a to u dojrzewającego małego człowieka przekłada się na problemy w nawiązywaniu kontaktów społecznych. Mówimy temu: nie!

Ostrożnie ze śmiercią

Śmierć to dla dziecka tajemnicza, niewyjaśniona, odległa abstrakcja. Ale powiązana z komunikatem „odejdę, nigdy mnie już nie zobaczysz” zaczyna nabierać konkretnych, przerażających kształtów. Dla małego dziecka perspektywa opuszczenia przez rodzica jest najstraszniejszym koszmarem. Mówienie dziecku o tym w kontekście żartu, groźby czy przy okazji egzystencjalnych refleksji, jest chybionym pomysłem, który może na długi czas nadszarpnąć emocje dziecka.

Próba miłości

Wiele niepozornych zwrotów, które wypowiadamy żartobliwie lub ironicznie, dzieci odbierają dosłownie. „Kogo kochasz bardziej: mamusię czy tatusia?”. Ulubione pytanie „życzliwych” cioć i sąsiadek stawia dziecko w bardzo kłopotliwej sytuacji. Bo przecież zarówno mama, jak i tata są absolutnie wyjątkowi, ważni i potrzebni, sprawdzają się w różnych sytuacjach, czasem fajniej jest z mamą, czasem z tatą, ale oboje są cudowni i kochani w ten sam sposób. Pytanie sformułowane w ten sposób wymusza opowiedzenie się po jednej stronie – a to może być przykre nie tylko dla dziecka. Tym bardziej, gdy zadaje je bezmyślnie sam rodzic.

dziewczynka z babeczką

Zamienię dziecko

Jednym z największych lęków małych dzieci jest perspektywa odrzucenia ich przez własnych rodziców. W normalnej rodzinie maluchowi nawet nie przyjdzie do głowy, że bliscy mogliby go zostawić czy oddać obcym ludziom, ale jeśli rodzice nierozważnie powiedzą dziecku: „Uważaj, bo cię oddamy i weźmiemy sobie nowe, grzeczniejsze dziecko” lub „Chciałabym mieć grzeczniejsze dziecko”, „Szkoda, że nie mam grzeczniejszego/mądrzejszego/ładniejszego dziecka”, sprawy stają się dużo poważniejsze.

Podobnie rzecz ma się z porównywaniem dzieci do ich rówieśników , które – z pozoru – spełniałyby nasze oczekiwania. Nikt nie lubi być porównywany, szczególnie, gdy wypada na tle innych dzieci niekorzystnie, i to w oczach własnych rodziców. Ponadto, maluch, chcąc za wszelką cenę dorosnąć do wygórowanych oczekiwań rodziców, może wyrządzić sobie – i rówieśnikom – krzywdę („zwykła” rywalizacja już rodzi agresję, choćby słowną!), a konsekwencje tego mogą być opłakane.

Winny, winna, winne

Obwinianie dzieci o własne niepowodzenia, słabości i dolegliwości jest jednym z najpowszechniej-szych błędów wychowawczych. Dziecko żyjące w poczuciu winy, że to za jego przyczyną mama nie może robić kariery zawodowej, a tata podróżować, to nie tylko niepowodzenie pedagogiczne, ale i prosta droga do gabinetu psychoterapeuty w przyszłości. Ale krzywdę mogą dziecku zrobić także tak niepozorne zdania, jak „Przez ciebie rozbolała mnie głowa” czy „Przez ciebie będę chora”. Nikt nie chce być odpowiedzialny za czyjeś złe samopoczucie czy chorobę i oglądać nieszczęścia bliskiej osoby, tym bardziej, gdy nie jest niczemu winny.

O ile jednak dorosła osoba potrafi wnioskować i z łatwością przejdzie z takim zarzutem do porządku dziennego (wie przecież, że w niczym nie zawiniła), o tyle dziecko nie potrafi myśleć w ten sposób i będzie rzeczywiście się tym obwiniać. Warto?

Przekleństwa

Wulgaryzmy to zupełnie osobna, ale bardzo ważna grupa zwrotów, które należałoby przy dziecku zapomnieć, a które tak trudno wyrzucić ze słownika. Większość z nas nie przeklina dużo i potrafi w porę ugryźć się w język, czasem jednak ponoszą nas nerwy i przekleństwo po prostu nam się „wymsknie”.

Dzieci – zdawałoby się – tylko czekają na takie grzeszki rodziców i natychmiast zapamiętują brzydkie słowa z zadziwiającą precyzją chwaląc się nimi, gdy mają publiczność dla swego występu (np. na imieninach, podczas świątecznego obiadu czy w gronie znajomych lub sąsiadów). Choćby dla ochrony przed rumieńcem wstydu podczas tak uświetnionych twórczością małolata zgromadzeń warto szczególnie liczyć się ze słowami przy najmłodszych. Nigdy bowiem nie wiadomo, co małe, niepozorne uszka słyszą i jaką informację przekażą do swoich intensywnie i twórczo pracujących umysłów…