Zawsze pamiętać – Dzień Dziecka Utraconego

W październiku, pięknego, słonecznego dnia w parku Sołackim spotkali się rodzice, którzy doświadczyli koszmaru przedwczesnego poronienia lub śmierci dziecka w czasie porodu.



Podziel się na


Dla wielu z nich ból po tej stracie spotęgowała obojętność, której doświadczyli w szpitalu czy najbliższym otoczeniu. To właśnie dla nich co roku organizowany jest Dzień Dziecka Utraconego.

Październik – miesiąc pamięci

Od 1988 roku w USA oraz na zachodzie Europy październik jest miesiącem pamięci dzieci zmarłych, a 15 października obchodzony jest jako Dzień Dziecka Utraconego (Pregnancy and Infant Loss Remembrance Day). Amerykanie zakładają wtedy różowo-błękitne wstążeczki, zapalają znicze, składają kwiaty w kościołach, szpitalach i na cmentarzach, wyrażając w ten sposób solidarność z osieroconymi rodzicami. Obchody tego szczególnego dnia zaingurowane zostały przez Amerykankę, Robyn Bear, która – doświadczając tragedii sześciokrotnego poronienia (jedno z jej dzieci zmarło właśnie 15 października) – uznała, że rodzice, rodzeństwo, przyjaciele, ale też ludzie, którzy nie doświadczyli takiej tragedii osobiście, potrzebują dnia, który mógłby być poświęcony najmłodszym zmarłym.

Wszystko po to, aby pamięć o dzieciach, które odeszły – w wyniku poronienia, ale także przedwczesnego porodu, zmarłych zaraz po narodzinach czy też w wyniku chorób oraz na skutek wypadków – trwała zawsze.

Wszystko po to, aby pamięć o dzieciach, które odeszły – w wyniku poronienia, ale także przedwczesnego porodu, zmarłych zaraz po narodzinach czy też w wyniku chorób oraz na skutek wypadków – trwała zawsze. Robyn Bear po stracie dzieci nie otrzymała należytej pomocy i wsparcia ani w szpitalu, ani ze strony rodziny. Dlatego październik jest też miesiącem, w którym liczne organizacje i stowarzyszenia wskazują na szereg istotnych problemów związanych z sytuacją rodziców po utracie dziecka – prawną, emocjonalną, ale także społeczną.

W Polsce wzmianka o Dniu Dziecka Utraconego pojawiła się po raz pierwszy w 2004 roku, kiedy powstało DLACZEGO – Organizacja Rodziców po Stracie oraz Rodziców Dzieci Chorych. Od tamtej pory październikowe msze i spotkania odbywają się w całej Polsce. Z roku na rok jest ich coraz więcej. Z roku na rok też coraz więcej zmienia się w naszej świadomości, w praktykach stosowanych w szpitalu czy chociażby w sprawach pochówku po poronieniu.

Krzyk milczenia

Pamiętajmy, rocznie ponad 40 tysięcy kobiet przeżywa poronienie, 2 tysiące dzieci rodzi się martwe a 5 tysięcy nie dożywa 18. urodzin. O ile o dzieciach, które odchodzą przedwcześnie z powodu wypadku czy choroby mówi się często, o tyle w przypadku poronień ciągle niestety mamy do czynienia z pewnym społecznym tabu. Dla osób, które nie doświadczyły tragedii poronienia strata nienarodzonego dziecka wydaje się być kłopotliwa, niezrozumiała, niewygodna. Stąd wiele nietrafionych „pocieszeń”, społeczna zmowa milczenia, nieprzygotowanie personelu medycznego czy Kościoła.

Rodzice często nie są więc informowani o tym, że mają prawo pożegnać dziecko, zarejestrować w Urzędzie Stanu Cywilnego (bez względu na czas zakończenia ciąży), pochować ciało lub szczątki czy uzyskać zasiłek pogrzebowy. W wielu szpitalach płód ciągle traktowany jest jako coś, co trzeba szybko zutylizować, a matkom – dla ich „dobra” – odmawia się pożegnania dziecka czy możliwości otrzymania jakiejkolwiek pamiątki po nim. I to mimo że od lat psychologowie mówią, jak wielką wartość terapeutyczną ma to dla rodziców.

Również i Kościół przed długie lata miał kłopot z nienarodzonymi dziećmi czy nieochrzczonymi noworodkami. Przez wieku tradycja Kościoła zakładała, że trafiają one do tzw. limbus puerorum, czyli zatoki dzieci albo otchłani, czwartego stanu między piekłem, niebem i czyśćcem.

Przynosząc ulgę w cierpieniu wielu wierzącym rodzicom, Międzynarodowa Komisja Teologiczna uznała jednak, że te dzieci będą zbawione, niezależnie od tego, czy zdążono je ochrzcić. Oznacza to, że wszystkie zmarłe przed chrztem dzieci idą do nieba.

Rodzice nie zapomną nigdy

Rodzice, którzy stracili dziecko – nigdy o tym nie zapominają. A wspomnienia są bardzo bolesne. Pamiętajmy, że wiele matek – zanim doczeka się cudu narodzin – traci przedwcześnie dziecko nawet kilkukrotnie.

Rodzice po stracie nie oczekują litości i niepotrzebnych słów, ale zrozumienia i pamięci, bo śmierć ich dzieci trafia zazwyczaj w społeczną pustkę, gdzie nie potrafimy i nie chcemy o niej rozmawiać.

Inne nigdy nie będą miały szansy tulić ukochanego maluszka w ramionach. Dla takich rodziców Dzień Dziecka Utraconego jest więc dniem wyjątkowym i niekiedy bardzo trudnym. „Dobre” rady rodziny czy znajomych: żeby zapomnieć, wziąć się w garść, próbować… są po prostu nie na miejscu i tylko potęgują ból, bo odbierają prawo do żałoby. Rodzice po stracie nie oczekują bowiem litości i niepotrzebnych słów, ale zrozumienia i pamięci, bo śmierć ich dzieci trafia zazwyczaj w społeczną pustkę, gdzie nie potrafimy i nie chcemy o niej rozmawiać.

Pamiętajmy

W tym roku spotkania oraz msze św. w intencji Dzieci Utraconych oraz ich rodziców odbędą się między innymi w Warszawie, Krakowie, Gdańsku, Bydgoszczy, Lublinie, Białymstoku, Olsztynie i w wielu innych miejscach. Listę październikowych inicjatyw z okazji Dnia Dziecka Utraconego można znaleźć na stronie Poronienie.pl – jest ona tam na bieżąco uzupełniania i aktualizowana. Rodzice podczas spotkań mogą dzielić się problemami związanymi z żałobą po dziecku, ale także doradzić czy wesprzeć innych rodziców po stracie.

Każdy na swój sposób może uczcić ten dzień. Monika zapali w domu aż trzy świeczki dla swoich nienarodzonych dzieci, na pewno się pomodli jak co roku i uroni nie jedną łzę. W tych dniach nośmy różowo-niebieską wstążkę (symbol pamięci o utraconych dzieciach), zapalajmy znicze również i my – szczęśliwi rodzice, którzy nie doświadczyliśmy bólu poronienia, możemy zjednoczyć się z tymi, dla których życie po stracie już zawsze będzie wyglądać inaczej. Pamiętajmy…