Zła matka i alfamatka

O dwóch modelach wychowawczych: pozostaniu w domu z dzieckiem lub powrocie do pełnoetatowej pracy – dla zdrowia psychicznego



Podziel się na


Brytyjska firma Radox przeprowadziła badania – wynika z nich, że pozostające w domu matki, tak zwane gospodynie domowe, mają bardziej stresującą pracę niż kierowcy czy nauczyciele. Absurd? Nie dla tych kobiet, które rzeczywiście siedzą w domu z małymi dziećmi. To prawda, jest grupa matek, którym ten model wyraźnie odpowiada, ale większość gospodyń domowych – także tych z wyboru – źle się czuje, nagle zamknięta w czterech ścianach, pozbawiona kontaktu z innymi dorosłymi, ich poczuciem humoru i problemami. Im dłużej wcześniej pracowały zawodowo, im bardziej atrakcyjne miały zajęcie, tym frustracja jest silniejsza. Dlaczego? Nagle cała twoja inteligencja i wykształcenie sprowadza się do tego, żeby wybrać najlepszy rodzaj mleka. Potem dochodzi żal z powodu zaprzepaszczonych szans i ambicji oraz presja na dziecko: tyle dla Ciebie poświęciłam!

Czego potrzebuje taka matka? Grupy wsparcia, uświadomienia sobie wagi codziennego „krzątactwa” (według Jolanty Brach-Czainy) oraz chwili tylko dla siebie. Dla takich właśnie kobiet zorganizowała warsztaty o wdzięcznej nazwie Koło Gospodyń Miejskich Sylwia Chutnik.

Bad Mother

Ayelet Waldman, amerykańska pisarka i dziennikarka, najpierw spowodowała trzęsienie ziemi pisząc, że bardziej kocha swojego męża niż dzieci, a potem napisała książkę o tym, jak być „złą matką” i uwolnić się od poczucia winy. Opowiada w niej między innymi o tym, że zdecydowała się na aborcję syna, który mógł mieć genetyczne problemy zdrowotne,
o nieodrabianiu z dziećmi lekcji oraz ich wczesnej edukacji seksualnej.

Matka Polka – czy Matka Amerykanka – artykułuje swoje potrzeby! – to nowy, wyraźny trend. Michelle Obama, ulubienica mediów, ‘nowa Jackie Kennedy’ mówi, żeby dbać o siebie i swoje zainteresowania: kiedy ja czuję się spełniona i szczęśliwa, szczęśliwa jest moja rodzina. Jeśli chcę wrócić do pracy – wracam, bo dzieciom potrzebna jest mama dumna i zadowolona, a nie poświęcająca się cierpiętnica. Dobra mama to taka, która znajdzie swoim dzieciom dobrą opiekę.

Yummy matka

Jest jeszcze trzeci model: zamożna miejska hybryda jak z Niani w Nowym Jorku: partner pracuje, a ona ma nianię i dużo czasu na zakupy. Zirytowany brytyjski dziennikarz Nirpal Dhaliwal pisał w „The Times”: Te burżuazyjne mamy, których dzieci przychodzą na świat przez cesarskie cięcie na życzenie i są wychowywane przez nianie (także nocą, żeby ich biologiczne mamy nie musiały wstawać i łagodzić bólu ząbkowania) nie mają prawa nazywać się matkami! Na matki klas niższych zwala się całą winę za kłopoty naszego społeczeństwa, ale one przynajmniej rodzą i wychowują swoje dzieci samodzielnie! Na zewnątrz, nad kawami latte w najmodniejszych knajpach, modne mamy wydają się niestrudzenie rozprawiać o osiągnięciach swoich pociech. Prywatnie – klasa średnia nie umie przebywać z własnymi dziećmi. Każda godzina po przebudzeniu takiego dziecka zapełniona jest różnorakimi aktywnościami i atrakcjami: lekcjami muzyki, rysunku, jazdy konno – żeby nie przeszkadzało rodzicom w ich rozrywkach. Dzieci stają się więc niezbędnym dodatkiem na wiele sezonów, modnie ubranym i – wychowywanym bez miłości lub przez obcych ludzi.

Wydaje się, że ten trzeci model nam nie grozi: polskie kobiety mają silnie wszczepiony imperatyw bycia potrzebną: w domu lub w pracy. To on sprawia, że jesteśmy wiecznie zmęczone i zapracowane. A więc bez względu na model, który wybrałyśmy, uwolnijmy się chociaż od poczucia winy!